MÓJ MĄŻ WPROWADZIŁ SWOJĄ MATKĘ BEZ MOJEGO PYTANIA… WIĘC ZADZWONIŁAM DO JEDYNEJ KOBIETY, KTÓREJ POWINIEN SIĘ BOJĄĆ
Część 2
Pokój wydawał się pusty.
Wpatrywałam się w tekturową teczkę, a potem w Étienne’a.
„Sprzedać… mój dom?”
Pokręcił głową zbyt szybko.
„To nie tak, jak myślisz.”
Odette spokojnie wyciągnęła dokument i położyła go przede mną.
„Przeczytaj go.”
Drżały mi ręce.
Na górze strony widniał adres naszego domu.
Na dole wstępna umowa sprzedaży przygotowana przez agencję nieruchomości.
A na samym dole…
Podpis Étienne’a.
Podniosłam wzrok.
„Dlaczego?”
Wziął głęboki oddech.
„Chciałem kupić większy dom.”
„Nawet mi nie mówiąc?”
Zawahał się.
To wahanie dało mi już odpowiedź.
Odette kontynuowała:
„Czytaj dalej”.
Odkryłam kolejną kartkę papieru.
Symulację kredytu bankowego.
Cenę sprzedaży naszego domu.
Potem planowany zakup… w sąsiednim mieście.
W polu nazwiska przyszłego właściciela pojawiło się tylko jedno nazwisko.
Étienne Martin.
Nie Claire Martin.
Tylko on.
Serce mi waliło.
„Chciałeś sprzedać dom, który oboje spłacamy… żeby kupić dom wyłącznie na swoje nazwisko?”
Sylvie natychmiast wtrąciła się.
„Cóż, to tylko kwestia administracyjna”.
Odette zachichotała.
„Oszustwa często zaczynają się od prostego pytania administracyjnego”.
Étienne spiorunował matkę wzrokiem.
„Daj mi mówić”.
Ale kontynuowała.
„Claire przesadza. W każdym razie, kiedy jest się w związku małżeńskim, wszystko należy do rodziny”.
Odette odpowiedziała bez podnoszenia głosu.
„Źle”.
Wyjęła ostatni dokument.
„Wasza umowa małżeńska przewiduje rozdzielność majątkową”.
Zapadła cisza.
Spojrzałam na męża.
„Wiedziałaś o tym”.
Spuścił wzrok.
„Tak”.
„I mimo to próbowałaś sprzedać ten dom?”
„Agentka nieruchomości powiedziała mi, że wystarczy, że zacznę proces…”
Odette uniosła palec.