CZĘŚĆ 2
Amélie natychmiast chciała wrócić do ogrodu, żeby skonfrontować się z Laurentem.
Powstrzymałam ją.
„Jeśli teraz go pani oskarży, powie, że to nieporozumienie. Zniszczy dokumenty i wymyśli inną historię”.
„Chce pani, żebym kontynuowała tę szaradę?”
„Chcę, żeby wyjaśnił przed świadkami, co zamierzał zrobić z moim domem i pieniędzmi pani ojca”.
Clara fotografowała każdą stronę.
Następnie zadzwoniłam do notariuszki, która zajmowała się majątkiem mojej rodziny. Nie pracowała w tę sobotę, ale odebrała, gdy usłyszała moją wiadomość.
„Pani Perrin, ktoś próbuje sprzedać mój dom, posługując się sfałszowanym pełnomocnictwem”.
Wysłałam jej dokumenty.
Kilka minut później oddzwoniła.
Nazwisko rzekomej notariuszki, która miała zająć się sprzedażą, rzeczywiście należało do profesjonalisty z Tours. Jednak w aktach nieruchomości nie pojawił się jeszcze oficjalnie żaden termin.
Laurent prawdopodobnie dał Amélie i jej ojcu kserokopie, żeby ich uspokoić. Miał nadzieję odzyskać pieniądze, zanim dowiedzą się, że sprzedaż nie dojdzie do skutku.
„Natychmiast złożę zastaw na nieruchomości” – powiedziała mi pani Perrin. „W poniedziałek będzie pani musiała złożyć skargę o fałszerstwo i usiłowanie oszustwa”.
Ojciec Amélie został dyskretnie powiadomiony. Skontaktował się ze swoim bankiem, aby wstrzymać planowany przelew.
Potem Amélie otarła łzy i wstała.
„Dam mu ostatnią szansę, żeby powiedział prawdę”.
Przyjęcie rozpoczęło się w dużej sali.
Laurent śmiał się wśród gości, trzymając w dłoni kieliszek szampana. Kiedy zobaczył, że Amélie wraca, podszedł, żeby ją pocałować.
Odsunęła się.
„Zanim zaczniemy kolację, chciałabym, żebyśmy porozmawiali o naszej przyszłości”.
„Teraz?”
„Tak. Mój ojciec wkrótce zainwestuje w twój biznes. Wyjaśnij mu, dlaczego potrzebujesz tych pieniędzy”.
Laurent spojrzał na ojca Amélie.
„Już o tym rozmawialiśmy”.
„Wyjaśnij to przy wszystkich”.
Rozmowy stopniowo ucichły.
Laurent odstawił kieliszek.
„Mój biznes szybko się rozwija. Ta inwestycja pozwoli nam otworzyć dwa nowe oddziały”.
„A dom Isabelle służy jako zabezpieczenie?”
Twarz mojego męża zamarła.
Teściowa gwałtownie wstała.
„To nie czas na takie rozmowy”.
„Wręcz przeciwnie, Monique” – odpowiedziała Amélie. „Skoro podpisałeś się jako świadek, może będziesz mógł mi to wyjaśnić”.
Wyszłam z sąsiedniego pokoju.
Na mój widok Laurent zbladł.
„Isabelle? Co ty tu robisz?”