…Ale gdy tylko zaczęła mówić, jej głos się załamał. Jakby ona również po raz pierwszy zdała sobie sprawę, co tak naprawdę powiedziała.
„Nie chciałam… Nie chciałam ich zabijać… Po prostu pozwoliłam im spać… Po prostu pozwoliłam im spać jeszcze dłużej…” wyjąkała, ale nikt już jej nie wierzył.
W pomieszczeniu panowała całkowita cisza. Słyszałem jedynie nierówny oddech Emmy i mój płacz, którego nie mogłem już powstrzymać. Pastor już wyjął telefon. Ktoś z tyłu powiedział cicho: „Boże, proszę, chroń mnie…”, ale to wydawało się zbyt mało, jak na to, co się tam działo.
Trevor… Już go nie poznawałem. Stał na środku pokoju, z głową w dłoniach, patrząc to na matkę, to na mnie, na trumny. Jego twarz była pusta, jakby wszystko w nim nagle się zawaliło.
„Mamo… powiedz, że to nieprawda…” powiedział cicho.