Kobiety w ciąży powoli szły korytarzem, podtrzymywane przez mężów.
Niektóre uśmiechały się, delikatnie trzymając się za brzuchy. Inne cicho płakały, patrząc na pełne nadziei zdjęcia USG.
„Eleno, patrz… on ma oczy twojego ojca”.
„Nie, ten nos zdecydowanie jest twój”.
Te ciche, radosne głosy przypominały drobne igiełki wbijające się w serce Eleny Morales.
Spuściła wzrok i zacisnęła mocniej dłoń na raporcie USG.
Na zimnym, białym papierze słowa były wyraźne:
Trojaczki. Szesnasty tydzień.
Elena stała zamrożona przed oddziałem położniczym przez prawie minutę. Potem, bez słowa, wsunęła papier do zniszczonej torby i odeszła.
W windzie młoda para zastanawiała się, gdzie kupić wózek – czy kupić go lokalnie, czy sprowadzić z zagranicy.
„Kupmy ten najbezpieczniejszy” – powiedział mąż z uśmiechem. „Cena nie ma znaczenia”.
Jego żona zaśmiała się cicho. „Zawsze przepłacasz”.
Elena wpatrywała się w numery pięter migające nad drzwiami.
Jej oczy napełniły się łzami.
Ale nie chciała płakać.
Nie tutaj.