Anna podziwiała swoje odbicie w lustrze. Nowa sukienka idealnie podkreślała jej figurę, a skromny, lecz elegancki naszyjnik dopełniał całości. Czterdzieści lat to dobry powód, by wyglądać wyjątkowo. Jej mąż nalegał na świętowanie, choć ona sama wolałaby kameralne spotkanie rodzinne. Siergiej jednak był nieugięty: „To wyjątkowy moment w życiu, więc musimy go należycie uczcić!”
Przygotowania do uroczystości trwały pełną parą od tygodnia. Anna zaplanowała menu, zamówiła tort, jej mąż zadbał o drinki i zaprosił muzyka. Nawet jej córka, Olesia, w wieku licealnym, włączyła się w akcję, dekorując dom balonami i girlandami.
Jedynym, co zakłóciło zbliżającą się uroczystość, był przyjazd teściowej. Galina Wiktorowna mieszkała w sąsiednim mieście i odwiedzała ich rzadko, za co Anna była jej skrycie wdzięczna. Ich związek był burzliwy od pierwszego dnia znajomości. Zdaniem Galiny Wiktorownej, jej synowa robiła wszystko źle: źle gotowała, niewłaściwie wychowywała córkę, ubierała się zbyt jaskrawo i za dużo pracowała. Po czternastu latach małżeństwa Anna zmęczyła się próbami zadowolenia wybrednej teściowej i po prostu starała się zminimalizować kontakt.
Siergiej rozumiał złożoność relacji matki i żony, ale wolał trzymać się z dala od ich konfliktów. „To sprawa kobiet; same sobie poradzicie” – powtarzał. Anna długo się nie kłóciła. Po prostu akceptowała fakt, że trzy, cztery razy w roku będzie musiała znosić obecność Galiny Wiktorownej w ich domu i jej nieustanną krytykę.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Anna poprawiła włosy po raz ostatni i poszła otworzyć. Jej teściowa stała w progu, trzymając ogromne pudło.
„Wszystkiego najlepszego, Anyo!” – wykrzyknęła z przesadną radością, wyciągając prezent. „Proszę, postanowiłam dać ci nowy serwis do herbaty. Ten, który masz, nie jest wcale formalny. A dzisiaj będziemy mieć gości, byłoby niezręcznie podawać herbatę w tak sfatygowanym strojach”.
Anna przełknęła urazę – to ona i Siergiej wybrali wspólnie zastawę stołową na rocznicę ślubu – i spróbowała się uśmiechnąć.