– Dziękuję, Galina Viktorovna. To bardzo miłe z twojej strony.
Teściowa weszła do mieszkania, rozglądając się krytycznie po sytuacji.
„Gdzie więc jest Sierioża? Potrzebuję pomocy, tyle rzeczy trzeba przestawić. A ten obrus się nie mieści, mam w torbie inny, bardziej elegancki.”
Anna w milczeniu zaprowadziła teściową do kuchni, gdzie Siergiej kroił warzywa na sałatkę.
„Mamo!” – wykrzyknął radośnie. „Jak minęła podróż?”
„W porządku, tylko autobus się spóźnił, jak zwykle. Czemu nie pomagasz żonie? Chyba jest strasznie wyczerpana. Mówiłem ci, że powinniśmy świętować w restauracji, a nie robić z tego afery w domu”.
„Anna i ja uznaliśmy, że w domu będzie nam wygodniej” – Siergiej pocałował matkę w policzek. „Poza tym gości nie jest aż tak wielu, tylko piętnastu”.
„Piętnaście to nie tak dużo?” Galina Wiktorowna zacisnęła dłonie. „Potrzebny byłby profesjonalny kucharz do takiej ilości! Anna zdecydowanie sobie z tym nie poradzi”.
„Wszystko przygotowałam wcześniej” – powiedziała cicho Anna. „Pozostało tylko podgrzać i ładnie udekorować”.
Galina Wiktorowna z niedowierzaniem zajrzała do piekarnika i sprawdziła zawartość garnków i lodówki.
— No, nie wiem… Mięso wygląda na trochę suche. I dlaczego ciasto jest takie blade? Chyba niedopieczone.
„To sernik, Galino Wiktorowno” – wyjaśniła Anna, czując narastającą irytację. „Tak właśnie miało być”.
„Ser… co?” teściowa pokręciła głową. „Co to za popisywanie się? Powinnaś była upiec porządny tort z kremem, jak wszyscy inni”.
Siergiej taktownie wprowadził matkę do salonu, szepcząc do żony: „Nie zwracaj na to uwagi, wiesz, mamo”. Anna skinęła głową. Oczywiście wiedziała. Dlatego nie chciała wielkiej imprezy.
Pierwsi goście przybyli około godziny szóstej. Przybyli współpracownicy Anny z mężami, przyjaciele ze szkoły i sąsiedzi. Wszyscy przynieśli prezenty i kwiaty, składając gratulacje solenizantce. Stopniowo atmosfera stawała się prawdziwie świąteczna.