Anna odprężyła się, myśląc, że wieczór może się udać. Jednak sielanka nie trwała długo. Gdy tylko wszyscy usiedli przy stole, Galina Wiktorowna zaczęła wołać:
„Ta sałatka powinna być podana później, po daniu głównym! Czemu chleb nie jest pokrojony? A każdy ma inne kieliszki, to niedobrze. Sierioża, synu, przynieś pudełko z mojego pokoju; są w nim kryształowe kieliszki, które przyniosłem. Będzie o wiele bardziej reprezentacyjnie.”
Goście wymienili spojrzenia, starając się udawać, że wszystko jest w porządku. Anna poczuła, jak policzki płoną jej ze wstydu. Siergiej posłusznie poszedł po okulary, nie chcąc kłócić się z matką przy gościach.
Po trzecim toaście rozpoczęły się tańce. Ktoś włączył muzykę i goście zaczęli wstawać od stołu. Anna tańczyła radośnie z mężem i przyjaciółmi. W pewnym momencie Oleg, wieloletni przyjaciel rodziny, żartobliwie zaprosił ją do wolnego tańca, demonstracyjnie klęcząc na jedno kolano. Wszyscy się roześmiali, a Anna, podchwytując żart, z gracją dygnęła przed swoim adoratorem.
„Co to za przedstawienie?” – donośny głos Galiny Wiktorownej rozległ się za nią. „Anno, natychmiast przestań! W twoim wieku takie wygłupy są nieprzyzwoite!”
Muzyka grała dalej, ale śmiech ucichł. Anna zamarła, niepewna, jak zareagować. Oleg uśmiechnął się niezręcznie, mamrocząc coś w stylu: „Tylko żartowaliśmy”.
„Chodź ze mną” – teściowa chwyciła Annę za łokieć i pociągnęła ją w stronę kuchni. „Musimy szybko sprawdzić, czy jedzenie jest gorące, bo inaczej wszystko się przypali, kiedy będziesz się tu dobrze bawić!”
W kuchni Galina Wiktorowna zamknęła drzwi i zwróciła się do synowej. Jej twarz wyrażała skrajne niezadowolenie.
„Zwariowałeś? Po co robisz ten bałagan? Wszyscy patrzą i myślą, że jesteś taki lekkomyślny. Siergiej jest kierownikiem działu, musi budować karierę, a jego żona zachowuje się jak uczennica na dyskotece!”
„Galina Wiktorowna” – Anna starała się mówić spokojnie – „dzisiaj mam urodziny. Po prostu dobrze się bawię z gośćmi, nie ma w tym nic złego”.
„Och, więc nadal się kłócicie?” – teściowa zarumieniła się z oburzenia. „I to jest twoja wdzięczność za wszystko, co dla ciebie robię? Za dary, za pomoc, za rady?”
Anna poczuła narastającą w niej falę gniewu. Przez lata małżeństwa nauczyła się panować nad swoimi emocjami, ale dziś jej cierpliwość się skończyła. To była jej rocznica, jej dom, jej goście – i nie pozwoliłaby nikomu zepsuć jej uroczystości!
„Twoja rada, Galino Wiktorowno” – powiedziała, akcentując każde słowo – „zazwyczaj sprowadza się do krytyki i upokorzenia. Mam dość ciągłego usprawiedliwiania się i przepraszania. Dzisiaj chcę się bawić i tańczyć, i zrobię to!”
Odwróciła się gwałtownie i wyszła z kuchni, zostawiając teściową z otwartymi ustami ze zdumienia. W salonie znów zaczęła grać muzyka, a goście powoli wracali do zabawy. Siergiej podszedł do żony, zaniepokojony.
— Wszystko w porządku? Znowu mama?
Anna skinęła głową, próbując się uśmiechnąć.