„Chcesz wiedzieć, dlaczego nie rozbieram René?” – zapytałem.
Diane odebrała telefon.
„Słuchamy”.
„Bo mi zabronił”.
Wybuchnęła śmiechem.
„Tata ledwo mówi”.
„Komunikuje się”.
„Tylko z tobą, tak się składa”.
Wtedy Malik wszedł do pokoju z teczką ze swoją opieką. Nie wygłosił przemówienia. Po prostu położył fiszki na stole.
Każdy znak został narysowany na schemacie ciała i opatrzony datą.
Siniaki prawie zawsze pojawiały się po prywatnych wizytach trójki dzieci.
Nigdy po moim pobycie sam na sam z René.
Diane przekartkowała kartki.
„Asystent opłacony przez Sophie potrafi pisać…”
o to go pyta.
„Dokładnie” – odpowiedziałem. „Dlatego mamy też znaczniki czasu twojej odznaki”.
Kiedy René się do nas wprowadził, Marc zainstalował zamek elektroniczny, żeby śledzić wejścia i wyjścia pracowników. Myślał, że ten system udowodni moją odpowiedzialność.
Dane mówiły co innego.
Nowy krwiak został zauważony 4 kwietnia o 18:20. Diane użyła swojej odznaki o 17:02 i wyszła z domu o 17:48.
Dwa ślady na jej nadgarstku pojawiły się 19 kwietnia. Julien był sam z ojcem przez czterdzieści pięć minut.
Trzy siniaki na jej żebrach zostały zauważone 2 maja, po tym jak Marc odwiedził jej pokój, kiedy byłem w aptece.
„Pomagaliśmy jej w przeniesieniu” – zaprotestował Julien.
„Bez Malika?” – zapytałem. Czyli oskarżasz mnie o wykonywanie czynności, do których nie jestem przeszkolony samodzielnie?
Nikt nie odpowiedział.
Marc podszedł do mnie.
„Czego szukasz?”
Spojrzałem na jego ojca.
René mrugnął raz.
„Tak”.
Podłączyłem komputer do telewizora.
Nagranie z korytarza zastąpiło zdjęcia.
Głos Marca wypełnił salon:
„Podpisz pełnomocnictwo, albo stracisz coś więcej niż tylko firmę”.
Próbował zamknąć ekran.
Malik stanął przed nim.
Diane cofnęła się w stronę drzwi.
Julien zbladł.
Nikt nie krzyknął podczas upadku. Cisza nagrania była bardziej brutalna niż jakiekolwiek oskarżenie.
Kiedy obraz zamarł na suficie, ciotka zaczęła płakać.
Marc odwrócił się do mnie.
„Nie wiesz, co się działo przed tym nagraniem”.
„Wiem, co się stało potem”.
Pokazałam mu dokumentację medyczną.
Dzieci René nadal groziły mu, żeby dał mu podpis. Wykręcały mu palce, ściskały wciąż obolałe żebra i na chwilę zdjęły przycisk wzywania.
Wybierały miejsca ukryte pod ubraniem.
Następnie zażądały, żebym tylko ja go wykąpała.
W ten sposób, gdyby ślady zostały odkryte, wszystko prowadziłoby do mnie.
Moja odmowa pokrzyżowała im plany.
Nie zostawiłam René w łóżku.
Nie pozwoliłam, by moje nazwisko stało się przykrywką dla ich przemocy.