„Czy słuchała pani nagrania rozmowy telefonicznej na numer alarmowy 911?”
Reynolds pozwoliła, by na jej ustach pojawił się delikatny, prawie niezauważalny uśmiech.
Zamknęła teczkę.
„O tak. Słuchaliśmy go”.
Wstała.
„Każda sekunda. Każde zagrożenie. Każdy dźwięk kija baseballowego”.
Detektyw poprawiła kurtkę.
„Twoi rodzice myślą, że są mądrzejsi od systemu, Sarah”.
Spojrzała mi prosto w oczy.
„Prokurator okręgowy będzie miał pole do popisu. Usiłowanie zabójstwa płodu. Napad z bronią. Włamanie”.
Podeszła do drzwi.
„Odpocznij. Mamy do czynienia z potworami”.
Ale nie chciałam, żeby system się nimi zajął.
Chciałam ich obrócić w perzynę.
Następnego dnia po wyjściu ze szpitala nie zamierzałam odpoczywać.
Leżałam rozciągnięta na sofie w salonie, otoczona poduszkami, z laptopem na kolanach.
David pracował obok mnie, gorączkowo pisząc na klawiaturze.
Wybite okno zostało naprawione i zabite deskami.
Zatrudniliśmy Marcusa Vance’a, najbardziej bezwzględnego prawnika specjalizującego się w prawie karnym i cywilnym w regionie.
Człowieka, który nie brał jeńców.
„Dlaczego Jessica była winna 150 000 dolarów?” – zapytałem Davida.
David był analitykiem finansowym. Uwielbiał liczby, bo nigdy nie kłamały.
„Zbadałem jej przeszłość” – powiedział David, wpatrując się w ekran.
Odwrócił laptopa w moją stronę.
„Twoi rodzice mówili, że była winna te pieniądze lichwiarzom”.
Pogardliwie pokręcił głową.
„To nieprawda. Jessica rok temu założyła fałszywą agencję nieruchomości”.
David wskazał na serię oszukańczych transakcji.