„Oszukała starszych inwestorów. Piramida finansowa z niskim czynszem”.
Czułem, że krew mi zmroziła krew w żyłach.
„Nie ma żadnych długów” – kontynuowałem. „Potrzebuje pieniędzy, żeby spłacić inwestorów, zanim złożą skargę do komisji federalnej”.
„Dokładnie” – potwierdził David.
Wyłączył komputer.
„A twoi rodzice zastawili własny dom, żeby spłacić pierwszą ratę i pogrzebać całą sprawę”.
Chciwość i kłamstwa były ich jedyną religią.
Byli gotowi zabić mojego nienarodzonego syna, żeby uratować Jessicę przed więzieniem federalnym.
Podniosłem słuchawkę. Zadzwoniłem do Marcusa, naszego prawnika.
„Marcus” – powiedziałem, gdy tylko odebrał.
„Jak się czujesz, Sarah?”
„Żyję. I łaknę sprawiedliwości”.
Opowiedziałem mu o oszustwie Jessiki.
„Przekaż to wszystko FBI i komisji ds. oszustw. Natychmiast”.
Marcus zaśmiał się cicho i ponuro.
„Z przyjemnością. Ale porozmawiajmy o naszej sprawie cywilnej”.
Zamilkł.
„Sędzia przyznał twoim rodzicom kaucję”.
Serce podskoczyło mi z bólu.
„Co? Jak mogli zapłacić?”
„Wykorzystali resztę kapitału z domu jako zabezpieczenie”.
Marcus odezwał się ponownie, a jego głos drżał z oczekiwania.
„Są na wolności do czasu procesu. Ale zamrozimy absolutnie wszystko, co posiadają”.
Pierwsza rozprawa karna odbyła się trzy miesiące później.
Byłam w dziewiątym miesiącu ciąży. Mogłam urodzić lada dzień.
Sala sądowa była lodowata, skąpana w mdłym świetle.
Siedziałam w pierwszym rzędzie, dłoń Davida spoczywała na mojej.
Po drugiej stronie przejścia moi rodzice i Jessica zajęli swoje miejsca.
Byli nie do poznania.