Dom był zarejestrowany na nazwisko Claire, ale zaliczka pochodziła z konta Adriana.
Konta zasilanego częściowo grantami i nagrodami, które otrzymałam na moje badania.
Tej nocy nie skonfrontowałam się z nim.
Płakałam cicho do świtu.
Potem zrobiłam coś, czego Adrian nigdy by się nie spodziewał po potulnym studencie, którego, jak mu się zdawało, kontrolował.
Skopiowałam wszystkie pliki.
Skonsultowałam się z prawnikiem.
Otworzyłam osobiste konto bankowe.
Przeniosłam ważne dokumenty.
Poprosiłem innego profesora o sprawdzenie mojej pracy magisterskiej.
I zacząłem nagrywać wszystkie nasze rozmowy.
Konferencja naukowa nie była początkiem mojego upadku.
To była ostatnia rzecz, której potrzebowałem przed wyjazdem.
„Chcę, żebyś…”
„Wodorosty z tego pokoju” – rozkazał Adrian.
„Wychodzę”.
Spojrzałam na Claire.
„Ale najpierw powinnaś go zapytać, skąd wziąłeś pieniądze na ten szpital”.
Wyraz twarzy Claire się zmienił.
„Adrian powiedział, że to pokrywa jego ubezpieczenie”.
„Jego polisa nie obejmuje tej placówki. Rachunek został opłacony ze wspólnego konta, które założył, używając mojego sfałszowanego podpisu”.
„Kłamstwo!” – krzyknął Adrian.
Wyjęłam wydruk z torby i położyłam go na stole.
„Oto upoważnienie bankowe. Ekspert grafologiczny mojego prawnika potwierdził już, że ten podpis nie należy do mnie”.
Claire wzięła dokument, drżącymi rękami.
„Użyłaś jego pieniędzy, żeby zapłacić za mój poród?”
„Nasze pieniądze” – szybko poprawił ją Adrian. „Jesteśmy z Eleną małżeństwem”.
Spojrzałam na niego.
„Ciekawe. Kilka minut temu powiedziałeś, że nie liczę się jako jego żona”.
Matka Claire patrzyła na Adriana z narastającym niepokojem.
„Mówiłeś nam, że jesteście w separacji”.
„Jestem w separacji emocjonalnej”.
„Mówiłeś też, że rozwód jest w toku” – dodała Claire.
„Wkrótce”.
„Od kiedy?” – zapytałam. „Od kiedy dowiedziałeś się, że jestem w ciąży, czy od kiedy potrzebowałeś mojego podpisu, żeby ubiegać się o ten ostatni grant?”
Adrian zacisnął pięści.
„Wystarczy”.
„Tak. Wystarczy”.
Wyjęłam kopertę z torby i położyłam ją obok bransoletki.
„To papiery rozwodowe”.
W pokoju zapadła cisza.
Adrian nie dotykał koperty.
„Nie będę jej podpisywał”.
„Nie potrzebuję twojego pozwolenia, żeby złożyć wniosek”.
„W takim razie zrobię z tego wojnę”.
„Już wywołałeś wojnę, grożąc zniszczeniem mojej kariery, żeby mnie uciszyć”.
Podszedłem do drzwi.
Przed wyjściem spojrzałem na dziecko po raz ostatni. Spało, nieświadome niczego.
Nie czułem do niej nienawiści.
Była jedyną niewinną osobą w tym pokoju.
„Mam nadzieję, że kiedyś ktoś nauczy ją, żeby nie mylić miłości z posiadaniem” – powiedziałem.
Potem wyszedłem.
Adrian poszedł za mną do korytarza.
„Eleno”.
Nie zatrzymałem się.
„Eleno, zaczekaj!”
Przyspieszył kroku i stanął przede mną.
Wyraz jego twarzy się zmienił. Arogancja zniknęła, zastąpiona czymś w rodzaju desperacji.
„Możemy to naprawić. Wycofaj zarzuty. Pomogę ci dokończyć pracę dyplomową i załatwię ci posadę”.
„W zamian za co?”
„Za dyskretne załatwienie rozwodu”.
„Chcesz kupić moje milczenie karierą, którą próbowałeś mi ukraść?”
„Nie bądź naiwny. Tak działa akademia. Potrzebujesz sojuszników”.
„Potrzebowałam męża. Ty chciałeś nieopłacanego pracownika”.
Adrian zniżył głos.
„Claire nie jest taka, jak myślisz”.
„Właśnie urodziła twoją córkę”.
„To była pomyłka”.
Z wnętrza pokoju dobiegł dźwięk czegoś upadającego na podłogę.
Claire słyszała.
„Czy twoja córka to pomyłka?” zapytałem.
Adrian zamknął oczy, zbyt późno zdając sobie sprawę z tego, co właśnie powiedział.
„Nie miałem tego na myśli”.
„Zawsze wyrażasz się dokładnie tak, jak mówisz, kiedy myślisz, że nikt ważny cię nie słucha”.
Odsunąłem się.
„Spotkamy się przed komisją”.
Dwa dni później uniwersytet tymczasowo zawiesił Adriana we wszystkich obowiązkach dydaktycznych.
Oficjalne ogłoszenie mówiło o „wewnętrznym dochodzeniu w sprawie możliwych nieprawidłowości w autorstwie, konfliktów interesów i niewłaściwego postępowania”.
Cały kampus rozgorzał od plotek.