Ciąg dalszy historii
Telefon dzwonił bez przerwy. A potem przyszło wezwanie — pozew o podważenie testamentu. Luiza poszła na całość. Izabela bała się sądowej farsy. Ale Nikola nalegał: — Musimy bronić pamięci twojego ojca. Zrobił to dla ciebie. Nie pozwolimy jej zbezcześcić jego decyzji. Na rozprawie Luiza zjawiła się w czerni, z miną męczennicy. Mówiła pięknie, pewnie, bez jednej łzy. Jej słowa brzmiały wiarygodnie — aż za bardzo. Ale proces trwał mniej niż godzinę. Testament był sporządzony bez zarzutu, wszystkie dokumenty w porządku. Sąd oddalił pozew. Twarz Luizy zastygła — niedowierzanie, gniew, porażka. Gdy wychodziła z sali, jej oczy promieniowały lodem. — To jeszcze nie koniec — rzuciła przez zęby. I rzeczywiście, to nie był koniec. * * * Następnego wieczoru drzwi mieszkania znów otworzyły się bez pukania. Luiza stała na progu, blada, ale ze stalowym wyrazem twarzy. W dłoniach trzymała tę samą pustą walizkę. — Wygrałaś — powiedziała. — Brawo. Mieszkanie jest twoje. Przyszłam… się pożegnać. Izabela spojrzała zaskoczona. Nikola zrobił ostrożnie krok bliżej. — Mamo, ty… — Cicho. Nie przerywaj.
Zrozumiałam, że nie walczyłam o mieszkanie, tylko o coś, czego już nie ma — głos Luizy zadrżał. — O życie, w którym Edward był obok. Ja… nie potrafię inaczej… Postawiła walizkę na podłodze. Wypadło z niej stare, pożółkłe zdjęcie, na którym młody Edward trzymał małą Izabelę na rękach. Luiza spojrzała na córkę i po raz pierwszy od dawna w jej oczach pojawił się ból. — Przepraszam — wyszeptała i, nie czekając na odpowiedź, cicho wyszła, zamykając za sobą drzwi. * * * Minęło kilka miesięcy. W mieszkaniu zrobiło się przytulnie. Pojawiły się zasłony, książki, zapach porannej kawy. Izabela często stawiała to zdjęcie na parapecie, jak znak — że pamięć można zachować bez bólu. Czasem śnił jej się ojciec. Siedział w starym fotelu i uśmiechał się. A gdzieś daleko, niemal niesłyszalnie, rozbrzmiewał głos matki: „Chroń to. Nie sprzedawaj”. Izabela budziła się z uśmiechem. Wiedziała, że walczyli nie na darmo. I że w ich domu wreszcie zamieszkał spokój.