Ciąg dalszy historii
– Naprawdę chcesz to ciągnąć do końca? – spytała zimno. – Pośmiewisko na całą dzielnicę? – Po prostu bronię tego, co uczciwie zapłaciłam – odparła spokojnie Elżbieta. – Nie odbieram ci wspomnień o Marku. Ale nie pozwolę, byś wymazała mnie z jego życia tak, jak planowałaś. W oczach Jolanty zamigotało coś jakby zaskoczenie, lecz zaraz wrócił chłód. Odwróciła się, i na tym rozmowa się skończyła. W dniu rozprawy sala była prawie pusta. Sędzia – starszy, doświadczony mężczyzna. Po lewej stronie Jolanta z nowym adwokatem, po prawej Elżbieta, przed którą leżała starannie uporządkowana teczka z dokumentami. Powietrze było ciężkie od napięcia. Prawnik Elżbiety mówił jasno i konkretnie, pokazując po kolei każdy dowód. Wypłaty, przelewy, potwierdzenia. Każda liczba była świadectwem jej racji. Jolanta stawała się coraz bardziej nerwowa, przerywała, wybuchała, ale sędzia stanowczo uciszał jej protesty. Po dwóch godzinach sędzia poprosił o wyjście wszystkich z sali. Elżbieta usiadła na korytarzu, słysząc, jak głośno bije jej serce. Wszystko wisiało na włosku. Po dwudziestu minutach wezwano ich z powrotem. – Sąd postanawia – zaczął sędzia – uznać prawo Elżbiety Kowalskiej do połowy mieszkania nabytego w trakcie trwania małżeństwa, na podstawie udokumentowanych wpłat.
Testament pozostaje ważny w odniesieniu do drugiej połowy nieruchomości. Świat wokół jakby na chwilę stanął. Elżbieta nie uśmiechnęła się – tylko cicho wypuściła powietrze. Nie wygrała z Jolantą. Wygrała ze światem, który był wobec niej niesprawiedliwy. Po zakończeniu rozprawy Jolanta minęła ją bez słowa. Zatrzymała się przy drzwiach, lecz nic nie powiedziała. Tylko odgłos oddalających się kroków. Miesiąc później mieszkanie było prawie puste. Połowę rzeczy zabrała Jolanta, połowę – Elżbieta. Ostatnie pudło stało przy drzwiach. Elżbieta podeszła do okna i spojrzała na ruchliwą warszawską ulicę. Wiatr poruszał zasłonami, a słońce kładło się złotą smugą na podłodze. Zamknęła oczy. W sercu miała spokój. Nie była już obca w swoim domu – to miejsce stało się początkiem nowego życia. Kiedy drzwi za nią się zamknęły, w środku została tylko cisza. Ale nie pustka – w tych ścianach odbijała się siła kobiety, która nie pozwoliła nikomu odebrać sobie prawa do życia.