Ciąg dalszy historii
Na półce pod nim leżała stara fotografia. Łukasz, Klara i on. Jeszcze szczęśliwi, uśmiechnięci. „Nasz dom” — zamigotało w pamięci. Dotknął ramki palcem i delikatnie schował do torby. Wracając przez salon usłyszał kroki. Klara go dogoniła. — Proszę posłuchać, Edward… nie chciałam być niemiła. Wie pan, jak to teraz ciężko. Mało miejsca, goście… — Nie tłumacz się, — przerwał. — Wszystko jasne. Zacisnęła usta, nie wiedząc, co powiedzieć. A on już schodził z ganku. Na chwilę się zatrzymał, odwrócił: okna domu odbijały słońce, zasłony były obce. Dom już nie oddychał jego rękami. W hotelu długo siedział przy oknie. W końcu wyjął telefon, wybrał numer Łukasza — i natychmiast się rozłączył. Po chwili telefon sam zadzwonił. Łukasz. — Tato, przyjechałeś? Przepraszam, nie mogłem cię odebrać… — Łukasz, — przerwał mu, — powiedz mi jedno. Ten dom… przepisałeś go? Po drugiej stronie zapadła cisza. Potem cicho: — Tak.
To było potrzebne, żeby wziąć kredyt. Klara mówiła, że to tymczasowe, wszystko pod kontrolą. Między nimi zapadła cisza. — Rozumiem, — powiedział Edward i odłożył słuchawkę. Siedział długo, nieruchomo. Potem otworzył okno, wpuszczając powietrze. Za hotelem szumiała droga. Wyszedł, przeszedł się ulicą, oddychając równo, czując, jak chłód porządkuje myśli. Wieczorem wszedł do papierniczego, kupił zeszyt. Na pierwszej stronie napisał starannie: „Domus”. Dom. Od tego słowa wszystko się zaczęło, od niego trzeba zacząć na nowo. Tydzień później Klara i Łukasz otrzymali list. Krótki, bez pretensji. „Kochani moi, dziękuję za czas, który mieliśmy razem. Nie gniewajcie się. Dom dla człowieka to nie ściany, a to, co nosi w sobie. Mój dom jest teraz daleko, ale znowu go buduję.” Wyjechał. Do innego miasta, nad morze, gdzie kupił małą działkę. Sąsiedzi często go później widywali: rano siedział na ganku niedokończonego domu, z filiżanką kawy i uśmiechem — jak ktoś, kto wreszcie wrócił tam, gdzie jego miejsce. A przy jabłoni, którą kiedyś sam posadził, wiosną wyrósł nowy, młody pęd. Mały, ale silny. Jak życie, które zaczęło się na nowo.