Ciąg dalszy historii
— otworzyła lodówkę, nie czekając na pozwolenie. — Przywiozłam drożdżówki. — Nie jedzie. — Co? — jej głos zadrżał. — Jak to „nie jedzie”? Autokar zamówiony! — To pojedzie ktoś inny. Ale nie mój syn. Przycisnęła dłonie do piersi, jakbym powiedziała coś strasznego. — Żartujesz? To wstyd — obiecać i nie wysłać! — Wstyd to zmuszać dziecko do czegoś wbrew niemu. Klara milczała, potem gwałtownie rzuciła: — No tak. To oczywiście twoja wina. U ciebie zawsze odwrotnie. Matka — przeciw rodzinie. Biedna Zosia! — wyciągnęła telefon, zaczęła wybierać numer. — Niech sama zadzwoni, niech go przekona! Wzięłam jej telefon i spokojnie nacisnęłam „rozłącz”. — Zostaje. I kropka. Patrzyła na mnie, jej twarz zmieniała się z zaskoczenia w złość, potem w żal. — Wiesz, Aniu, jeszcze pożałujesz. Gdy dorośnie i odejdzie, dostaniesz za swoje. Ja tylko chciałam pomóc. Wyszła — głośno, z trzaskiem drzwi i zapachem perfum. *** Kuba wyszedł z pokoju. Boso, cicho. — Dziękuję — powiedział. Przytuliłam go. — Pamiętaj, synku — nikomu nie pozwalaj decydować za ciebie. Nawet jeśli mówią, że „z dobrego serca”.
Kiwnął głową. — To co, do Tomka? — uśmiechnął się lekko. — Do Tomka — odpowiedziałam. — Ale najpierw śniadanie. Dżem stężał jak bursztyn. Trzeba spróbować. *** Po tygodniu wrócił z warsztatu brudny i szczęśliwy — na jego dłoniach błyszczały drobinki szkła. Pokazywał, jak wyciął idealny owal, bez pęknięć, jak sam wyszlifował krawędź. Marek wrócił wieczorem, popatrzył, podrapał się po karku. — Dobra robota. Sam to zrobiłeś? Kuba pokiwał głową i uśmiechnął się. I wtedy, w tej kuchni, zrozumiałam, że po raz pierwszy od dawna wygląda naprawdę jak on sam. A Klara dzwoniła coraz rzadziej. Czasem, by zapytać, czy nie potrzeba słoików na dżem, czasem, żeby po prostu pomilczeć. Zosia sobie poradziła — zatrudniła dziewczynę z sąsiedztwa, wszystko ułożyło się dobrze. A bilet, ten sam — zachowałam. Skleiłam starannie i schowałam do szkatułki. Na pamiątkę. Niech leży. Na przypomnienie, że czasem wystarczy jedno „nie”, by odzyskać swoje życie.