Kapitan Romanyuk powoli podniósł niebieską teczkę.
„Co masz na myśli mówiąc »coś o wiele gorszego«?”
Misza wziął głęboki oddech.
Czekał na ten moment latami.
Otworzył raport z badań kryminalistycznych i położył go na stole.
„Krew znaleziona na kurtce Andrieja nie należała do księgowego”.
Wszyscy ucichli.
„To była krew mojego ojca”.
Cały dziedziniec zdawał się wstrzymać oddech.
Romanyuk podniósł wzrok.
„Jesteś pewien tego, co mówisz?”
Misza skinął głową.
„Laboratorium porównało próbki z DNA naszej rodziny dwa tygodnie temu”.
Wyciągnął kolejny dokument.
„Zgodność genetyczna: 99,99 procent”.
Andriej zmarszczył brwi.
„Nie rozumiem…”
Misza powoli podniósł wzrok.
„Tej nocy, kiedy mnie uratowałeś…”
Jego głos zaczął się łamać.
„Mój ojciec poszedł do szpitala”.
Wszyscy się na niego gapili.
„Mama zawsze mówiła, że zniknął na kilka godzin”.
Potem otworzył urządzenie elektroniczne.
Na ekranie pojawiła się data sprzed ośmiu lat.
Kamera bezpieczeństwa w szpitalu.
Korytarz sali operacyjnej.
21:43
Drzwi sali operacyjnej były nadal zamknięte.
W tym momencie pojawił się Roman Velichko.
Wszedł ubrany w ciemny płaszcz.
Rozejrzał się kilka razy.
Potem zniknął w dokumentacji medycznej.
Pięć minut później wyszedł z teczką.
Romanyuk zatrzymał nagranie.
„Co było w tej teczce?”
Misza odpowiedział prawie szeptem.
„Teczka chirurgiczna Andrieja”.
Przeszedł do kolejnego nagrania.
Roman podawał teczkę innemu mężczyźnie na parkingu.
Potem obaj podarli kilka dokumentów i spalili je w metalowej beczce.
Kapitan powoli zamknął oczy.
„Ukryli jedyny dowód na to, że Andriej przechodził operację”.
Misza skinął głową.
„Ale to nie było najgorsze”.
Wyciągnął ostatni dokument.
To był raport finansowy.
„Zamordowany księgowy odkrył, że ktoś ukradł miliony rubli z firmy”.
Romaniuk zaczął czytać.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
„Przelewy miały trafić do…”
Powoli podniósł wzrok.
„Firma kontrolowana przez Romana Wieliczkę”.
Zapadła absolutna cisza.