„Za Eliasza” – odpowiedziała. „Za kurę znoszącą złote jaja”.
Chwyciłem się krzesła.
Potem rozmawiali o sprzedaży domku nad jeziorem, który podarowałem synowi, i przeznaczeniu pieniędzy na długi Megan i mieszkanie w Miami. Rozmawiali o moim rodzinnym funduszu powierniczym, który uwolni miliony, gdy urodzi się mój biologiczny wnuk.
Potem Megan dotknęła brzucha i roześmiała się.
„Terrence myśli, że dziecko jest jego. Nawet nie umie liczyć”.
Beatrice ostrzegła ją, żeby nie pozwoliła mi żądać testu DNA.
Ścisnęło mnie w piersi.
Potem Megan zapytała, kiedy „przejdę na emeryturę na stałe”.
Beatrice upiła łyk szampana.
„Wkrótce” – powiedziała. „Trzy tygodnie temu zmieniłam mu leki na serce. Dosypuję digoksynę do jego porannych koktajli. Pewnego dnia zaśnie i się nie obudzi. Wtedy wszystko będzie nasze”.
W pomieszczeniu zapanowała cisza.
Przez czterdzieści lat ta kobieta modliła się przy moich posiłkach, trzymała mnie za rękę w szpitalach i uśmiechała się do mnie znad śniadaniowych stołów.
I każdego ranka mnie zatruwała.
A potem nadszedł ostateczny cios.
Megan zapytała o naiwność Terrence’a.
Beatrice uśmiechnęła się i powiedziała: „To po ojcu”.
Megan zmarszczyła brwi. „Elijah?”
„Nie” – powiedziała Beatrice. „Terrence jest synem Silasa”.
Pastor Silas Jenkins.
Mój najlepszy przyjaciel.
Mężczyzna, który udzielił mi ślubu, ochrzcił mojego syna i jadł niedzielny obiad przy moim stole przez trzydzieści lat.
O mało nie zniszczyłem monitora, ale Tony złapał mnie za ramię.
„Jeśli to zniszczysz, stracisz swoją jedyną przewagę” – powiedział. „To nie jest kłótnia rodzinna. To spisek”.
Miał rację.
Gdybym wrócił do domu krzycząc, Beatrice nazwałaby mnie niezrównoważonym. Powiedziałaby, że trucizna uszkodziła mi umysł. Bez dowodów przegrałbym.
Zadzwoniłem więc do mojej prawniczki, pani Sterling.
„Otwórz nową teczkę” – powiedziałem jej. „Kryptonim Omega. Zamroź konta, zablokuj nieruchomości, zawieś dostęp zaufany i znajdź mi toksykologa. Zrób test na digoksynę”.
Potem wróciłem do domu.
Beatrice czekała z zielonym koktajlem.
„Zrobiłam twój ulubiony” – powiedziała słodko. „Przegapiłeś go dziś rano”.
Wziąłem szklankę.