„Żeby uniknąć skandalu” – powiedział Andrés. „A teraz ten sam dokument ich niszczy”.
Santiago wziął dokument ostrożnie, jakby dotykał starej rany.
„Więc nie tylko nas porzucili. Podpisali, że nigdy nie wrócą”.
Andrés podłączył pendrive.
Jacinta również zapisała nagranie audio z podpisu.
Młody głos Octavia wypełnił kuchnię:
„Nie chcemy żadnego kontaktu z Elisą ani żadnym dzieckiem, który mógłby z tego wyniknąć”.
Potem Graciela:
„Dla nas ta sprawa jest zamknięta”.
Elisa zamknęła oczy.
Ale potem Andrés pokazał kolejną stronę.
„Jest jeszcze coś. Arandasowie nie przyjechali do szpitala sami. Zatrudnili Pabla Roblesa”.
Elisa zbladła.
Pablo był biologicznym ojcem Santiago, chłopca, który zniknął po przyjęciu pieniędzy od Octavio.
„Dlaczego?”
Andrés spojrzał na Santiago.
„Żeby zeznać, że twoja matka była niezrównoważona, że ukrywała cię z zemsty i że zawsze chcieli ci pomóc”.
W tym momencie na komórkę Elisy przyszło powiadomienie.
To było wezwanie.
Pilne kroki prawne.
Rodzina Aranda wystąpiła o zastosowanie środka tymczasowego, który umożliwiłby im kontakt z Santiago.
A jako dowód przedstawili podpisane zeznania Pabla Roblesa.
CZĘŚĆ 3
Rozprawa wstępna miała się odbyć w następny poniedziałek, ale Andrés nie chciał czekać, aż Aranda wybiorą miejsce.
W piątek wieczorem w eleganckiej sali balowej przy Paseo de la Reforma odbyła się doroczna gala Fundacji Aranda. Mieli tam być dyrektorzy prywatnych szpitali, politycy, biznesmeni, dziennikarze, zaproszeni lekarze i darczyńcy, którzy od lat oklaskiwali Octavio, jakby ich pieniądze również czyniły go honorowym.
Andrés otrzymał zaproszenie od szpitala Santa Lucía. Pretekst był idealny: prezentacja dokumentów historycznych związanych z medycznym dziedzictwem rodziny Aranda.
Octavio i Graciela natychmiast przyjęli zaproszenie.
Myśleli, że Elisa się podda.
Tej nocy Graciela pojawiła się w złotej sukni, perłach i z wymuszonym uśmiechem. Octavio witał całe stoliki, jakby wciąż władał każdym oddechem w sali. Obok niego siedział Pablo Robles, wiekowy, nieswojo ubrany w za duży garnitur. Nauczono go mówić o Elisie jako o młodej, niespokojnej, kapryśnej i mściwej kobiecie.
Santiago przybył spóźniony, prosto ze szpitala, wciąż w fartuchu pod ciemną marynarką.
„Jeśli chcecie się chwalić, że macie wnuka lekarza” – powiedział cicho – „niech zobaczą mnie takim, jakim jestem. Zmęczonym, bez wyrobionego nazwiska i cuchnącym salą operacyjną”.
O 21:00 konferansjer ogłosił, że dr Santiago Morales Aranda wygłosi specjalne przemówienie na temat medycyny, rodziny i dziedzictwa.
Sala zaklaskała.
Santiago wszedł na scenę. Nie uśmiechnął się. Spojrzał na stoły, przy których Octavio i Graciela już unosili brody, dumni z rodu, którego nie pielęgnowali.
„Dobry wieczór” – powiedział Santiago. „Dziś przyszedłem porozmawiać o ludziach, którzy mylą więzy krwi z przynależnością”.
Pomruk rozszedł się szerokim echem.
Octavio przestał klaskać.
Santiago kontynuował:
„Dwadzieścia jeden lat temu siedemnastoletnia dziewczyna w ciąży została porzucona w mroźną noc w pobliżu wulkanu Nevado de Toluca. Jej rodzice zostawili jej 380 pesos i rozkaz: zniknij, zanim ktokolwiek ją rozpozna”.
Graciela zesztywniała.
„Ta dziewczyna była moją matką”.
W sali zapadła cisza.
„Przeżyła, ponieważ kobieta o imieniu Jacinta Morales, właścicielka małej restauracji w Portales, postanowiła zrobić to, czego nie mogli zrobić dwaj milionerzy: dać jej jedzenie, schronienie i godność”.
Ekran za Santiago rozświetlił się.
Pojawił się dokument z sądu rodzinnego.
Podpisy Octavio i Gracieli zostały powiększone, tak że zakryły całą ścianę.
Santiago czytał powoli:
„Dobrowolnie, definitywnie i nieodwołalnie zrzekają się wszelkich praw rodzicielskich, rodzinnych, majątkowych, spadkowych i konkubinatu wobec Elisy Arandy Rivas i wszelkich jej biologicznych potomków”.
Graciela zerwała się z miejsca.
„To nieprawda!”
Andrés wszedł na scenę z oryginalnym dokumentem w przezroczystej kopercie.
„To poświadczona kopia z sądu. Jej autentyczność została już zweryfikowana dziś rano”.
Octavio uderzył pięścią w stół.
„To prywatna sprawa!”
Elisa wstała.
„Upubliczniłeś to, kłamałeś w telewizji”.
Andrés dał znak technikowi.
Potem odtworzył się dźwięk.