Te słowa poruszyły ją bardziej, niż się spodziewała.
Bo po tym wszystkim ktoś w końcu przyznał, że próbował.
„Bałam się” – przyznała.
Ethan milczał.
„Nie o ciebie” – dodała szybko. „O wszystko. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży i jestem sama. Nie wiedziałam, czy mi uwierzysz. Nie wiedziałam, czy myślisz, że chcę zmienić twoje życie.”
Jego twarz złagodniała.
„Mariah…”
Odwrócił wzrok.
„Potrzebowałem kogoś, kto nas wybierze bez pytania.”
Szczerość między nimi pozostała.
Ethan wziął powolny, głęboki oddech.
Powinienem był tam być”.
Nie odpowiedział.
Bo nie było prostej odpowiedzi.
Żadne przeprosiny nie mogły wymazać samotnych nocy.
Nie mogły zrekompensować chwil, które przegapił.
Ale to były pierwsze prawdziwe przeprosiny, jakie kiedykolwiek otrzymał.
I jakoś to miało znaczenie.
Dwa tygodnie później Ethan ponownie odwiedził szkołę podstawową Northwood.
Tym razem przyniósł książki dla uczniów.
Mariah obserwowała z ławki, jak dzieci gromadzą się wokół niej.
Wydawał się tam czuć swobodnie.
Nie jak wpływowy mężczyzna otoczony współpracownikami.
Jak ktoś, kto odkrywa swoje miejsce, gdzie przynależy.
Wtedy coś zauważyła.
Zdjęcie na biurku, obok jego zeszytu.
Było stare.
Zdjęcie rodzinne.
Nie jego rodziny.
Kogoś innego.
„Ethan?”
Podążyła za jego wzrokiem.
„Moja siostra”. dzieci.
Mariah skinęła głową.
„Nigdy nie wspominałeś, że masz siostrę”.
„Mnóstwo rzeczy ci nie powiedziałam”.
Smutek w jego głosie ją zaskoczył.
Spojrzała na niego.
„Dlaczego?”
Zawahał się.
„Bo przez lata myślałem, że muszę oddzielić życie prywatne od wszystkiego innego”.
„A teraz?”
Spojrzała na śmiejące się w pobliżu dzieci.
„Teraz zastanawiam się, czy trzymanie ludzi z daleka nie powoduje tylko tego, co najważniejsze”.
Mariah nie miała odpowiedzi.
Ale po raz pierwszy zastanowiła się, czy Ethan też jest samotny.
Tej nocy, kiedy Leo zasnął, Mariah dostała SMS-a od nieznanego numeru.
Prawie go zignorowała.
Prawie.
Potem otworzyła wiadomość.
To było tylko jedno zdanie.
„Mariah, muszę ci opowiedzieć, co wydarzyło się półtora roku temu”.
Serce jej zamarło.
Pod spodem widniało imię.
Ktoś, kogo znała.
Ktoś, kto pracował dla Ethana.
Ktoś, kto był odpowiedzialny za jego komunikację.
A pod wiadomością było pytanie.
„Czy Ethan kiedykolwiek ci opowiadał o nocy, kiedy próbował cię znaleźć?”
Mariah wpatrywała się w ekran.
Bo znała odpowiedź.
Nie.
Nigdy nie wiedział.
I nagle cisza między nimi przestała wydawać się pusta.
Mieli wrażenie, jakby coś ukrywali.
Coś, o czym żadne z nich nie wiedziało.
-KONIEC CZĘŚCI 2 – KLIKNIJ „NASTĘPNA CZĘŚĆ” NA DOLE STRONY, ABY KONTYNUOWAĆ