To tylko pogorszyło sprawę.
Ethan na chwilę odwrócił wzrok.
„Myślałam, że nie będziesz miała ze mną nic wspólnego”.
Wpatrywała się w niego.
„Co?”
„Po tym wszystkim, co się stało, myślałam, że ze mną skończyłaś”.
Mariah poczuła, jak coś w niej drgnęło.
Nie przebaczenie.
Jeszcze nie.
Ale dezorientacja.
Bo Ethan mówił tak, jakby nosił w sobie własne nieporozumienie.
„Co ci się stało?” zapytała cicho.
Odwróciła się do niego.
„Mógłabym zapytać o to samo”.
Żadne z nich nie znało odpowiedzi.
Nie takiej, która zmieściłaby się na szkolnym korytarzu.
Nie takiej, która wyjaśniłaby półtora roku milczenia.
Rozmowa zakończyła się wraz z powrotem dyrektora Davidsona.
Ale pytania pozostały.
Tego wieczoru Mariah siedziała na podłodze przy łóżeczku Leo.
Jej syn bawił się małym pluszowym misiem, nieświadomy, że jego świat niemal się zmienił.
„Dzisiaj był dziwny dzień” – wyszeptała.
Leo spojrzał na nią.
„Tak”.
Pojedynczy głos zamarł.
Był za mały, żeby zrozumieć, co mówi.
Powtarzał dźwięki, które często słyszał.
Ale moment wydawał się niemożliwy.
Mariah dotknęła jego maleńkiej rączki.
Spędziła osiemnaście miesięcy, chroniąc ją przed skomplikowanym światem.
Powtórzyła sobie, że robi dobrze.
Ale teraz Ethan wrócił.
I nie miała pojęcia, czy otwarcie drzwi przyniesie spokój, czy tylko jeszcze większą niepewność.
Kolejne dni były pełne nieoczekiwanych momentów.
Ethan nadal odwiedzał szkołę, omawiając program zajęć towarzyskich. Zawsze był pełen szacunku i ostrożny.
Nigdy nie naciskał na Mariah.
To właśnie zaskoczyło ją najbardziej.
Część jej oczekiwała, że przyjdzie z wyjaśnieniami, żądaniami lub prostym założeniem, że wszystko da się naprawić.
Zamiast tego wydawał się niepewny.
Niemal przestraszony.
Pewnego popołudnia, po wyjściu uczniów, zastała kobietę przeglądającą akta.
„Mogę cię o coś zapytać?”
Podniosła wzrok.
„To zależy”.
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Uśmiech, który pamiętała.
Ten, który kiedyś pozwalał jej zapomnieć o wszystkich zmartwieniach.
„W porządku”.
Czekał.
„Dlaczego mi nie powiedziałaś, gdzie jesteś?”
Mariah spuściła wzrok.
„Próbowałam.”
„Wierzę ci.”
Bezpośrednia odpowiedź zaskoczyła ją.
„Ty też?”
„Tak.”
Zamilkł.
„Znam cię, Mariah. Nie zniknęłabyś bez powodu.”