CZĘŚĆ 2
Antoine wybuchnął śmiechem. Nie radosnym. Śmiechem paniki, przebranym za pogardę. „To niedorzeczne”.
Maître Burel zachował spokój. „To nagranie to jedynie wiadomość wyjaśniająca, panie Morel. Dokumenty zostały podpisane i nagrane, gdy jeszcze żyła”.
Antoine wstał. „Moja matka była chora”.
„Przed podpisaniem została zbadana przez dwóch lekarzy. Jej zdolność osądu nie została zakwestionowana”.
Claire, siedząca za nim, przestała zakładać nogę na nogę. Wpatrywałam się w ekran, wstrzymując oddech.
Suzanne kontynuowała. „Manon, nic nie wiedziałaś, bo chciałam cię chronić do samego końca. Długo wierzyłam, że nie jesteś wystarczająco dobra dla mojego syna. Prawda jest taka, że mój syn nie był wystarczająco dobry dla kobiety, która oddała mu życie bezcen”.
Jej głos lekko drżał. „Słyszałam, jak Antoine rozmawiał z Claire w ogrodzie. Podsłuchałam ich plany”. Myśleli, że po mojej śmierci się rozwiodą, sprzedadzą mój dom, zostawią ci niewielką sumę i razem przejmą firmę. Myśleli, że nic nie dostaniesz, bo rzuciłeś dla mnie pracę.
Antoine uderzył pięścią w stół. „Zatrzymaj ten film”.
Maître Burel się nie poruszył. „Twoja matka specjalnie prosiła, żeby obejrzeć go w całości”.
Suzanne kontynuowała: „Morel Isolation nigdy nie należał wyłącznie do Antoine’a. Po śmierci jego ojca zachowałam 49 procent udziałów w rodzinnej spółce holdingowej. Antoine myślał, że straciłam kontakt z biznesem. Zapomniał, że prowadziłam księgi rachunkowe firmy przez 26 lat, zanim jeszcze nauczył się podpisywać”.
Odwróciłam się do Antoine’a. Jego twarz zbladła.
„To niemożliwe” – mruknął.
Maître Burel otworzył teczkę. „Zgadza się”. Pani Morel posiadała czterdzieści dziewięć procent udziałów za pośrednictwem spółki cywilnej Morel Patrimoine. Miesiąc temu przeniosła własność na panią Manon Lefèvre, z pełnym skutkiem po jej śmierci.
Nie rozumiałam wszystkiego. Ale rozumiałam wystarczająco dużo. Suzanne nie zostawiła mi klejnotu. Zostawiła mi władzę.
Nagranie trwało dalej. „Manon, nie możesz sprzedawać, jeśli nie chcesz sprzedawać. Nie możesz ulegać łzom, groźbom ani obietnicom. Te udziały są twoim zabezpieczeniem. Nie nagrodą. Wynagrodzeniem”.
Zaczęłam płakać. Antoine natomiast nie postrzegał mnie już jako bezużytecznej kobiety. Widział we mnie przeszkodę.
Suzanne kaszlnęła na nagraniu, po czym kontynuowała: „Zostawiłam też panu Burelowi pendrive. Zawiera wiadomości, raporty z wydatków, rachunki hotelowe i dowód, że osobiste wydatki Antoine’a i Claire zostały obciążone rachunkami firmy”. Claire gwałtownie wstała. „Nie jestem w to zamieszany”.
Maître Burel spojrzał na nią. „Jesteś wymieniony w kilku dokumentach”.
Antoine odwrócił się do niej. „Proszę usiąść”.
Nie usiadła. Po raz pierwszy zobaczyłam, jak ich sojusz się rozpada. To nie była miłość. To była współpraca, dopóki pieniądze płynęły w ich kierunku.
Suzanne dokończyła: „Antoine, mówiłeś, że Manon nie przynosi żadnych pieniędzy. Wiedz, że cokolwiek pozostanie z tej firmy po twoich kłamstwach, będzie prawdopodobnie jej zasługą. I Manon, moja córko, wybacz mi, że za późno zdałam sobie sprawę, że byłaś jedyną osobą, która mnie kochała, nie czekając na moją śmierć”. Ekran pociemniał. Cisza w kancelarii notarialnej była niemal gwałtowna.
Antoine odwrócił się do mnie. „Wiedziałaś o tym?” Pokręciłam głową. „Nie”.