Nigdy nie widziałam opuszczanej trumny Avy. A ta pusta ściana w mojej pamięci ani na chwilę nie przestała wydawać mi się nie na miejscu.
Nigdy nie widziałam opuszczanej trumny Avy.
„Nie rozpadam się” – przerwałam ciszę. „Po prostu chcę, żebyś ją zobaczył. Proszę”.
Po długiej chwili John skinął głową.
***
Następnego ranka odwieźliśmy Lily i poszliśmy prosto do drugiej klasy.
Wychowawczyni powiedziała nam, że dziewczynka ma na imię Bella. Malutka siedziała przy stoliku przy oknie, już nad czymś pracując, a jej ołówek poruszał się w tym samym roztargnionym ruchu między palcami, co Lily robiła od czwartego roku życia.
John przestał chodzić.
Dziewczynka miała na imię Bella.
Obserwowałam, jak to zauważa. Loki. Postawę. Sposób, w jaki Bella zacisnęła usta w skupieniu. Widziałam, jak pewność znika z jego twarzy, a jej miejsce zajmuje coś znacznie mniej przyjemnego.
„To…” – zaczął, ale nie dokończył.
Wychowawczyni wyjaśniła, że Bella przeniosła się dwa tygodnie temu. Była bystrą dziewczynką i dobrze się adaptowała. Jej rodzice, Daniel i Susan, przywozili ją codziennie o 7:45, bez wyjątku.
Czekaliśmy, a John wciąż mi przypominał, że to wszystko może być zbiegiem okoliczności.
O 7:45 następnego ranka przez bramę szkoły weszli mężczyzna i kobieta, trzymając się za ręce, z Bellą między nimi. Daniel i Susan. Byli serdeczni, zwyczajni i wyraźnie oszołomieni, gdy John cicho zapytał, czy mają chwilę.
To wszystko może być zbiegiem okoliczności.
Staliśmy na szkolnym boisku, podczas gdy Lily i Bella mierzyły się wzrokiem z odległości trzech metrów z podejrzliwą fascynacją identycznie wyglądających nieznajomych.
Daniel spojrzał na obie dziewczyny i powoli wypuścił powietrze. „To naprawdę niesamowite” – powiedział. Ale szybko się otrząsnął. „Dzieci czasami są do siebie podobne” – dodał.
A sposób, w jaki dłoń Susan zacisnęła się na ramieniu Belli, powiedział mi, że miała tę samą myśl i już ją z powrotem odpychała.
„To naprawdę niesamowite”.
***
Nie mogłam spać tej nocy. Leżałam w ciemności i przeżywałam to jeszcze raz, powoli, tak jak uciska się siniak, żeby upewnić się, że to prawda.
Ava miała trzy lata. Odeszła. Właśnie w to się zmuszałam.
Ale żal nie wierzy w logikę, a mój znalazł jedyną szczelinę, przez którą mógł się przecisnąć.
„Potrzebuję testu DNA” – powiedziałam, patrząc w sufit.
John milczał na tyle długo, że myślałam, że zasnął.
Potem powiedział: „Grace…”
Żal nie wierzy w logikę.
„Wiem, co powiesz, John. Że wpadam w spiralę. Że to żal. Że zrobię sobie krzywdę jeszcze bardziej, niż już cierpię”. Odwróciłam się do niego w ciemności. „Ale będzie mi bardziej przykro, jeśli nie będę wiedział. I ty też o tym wiesz”.
Długo wpatrywał się w sufit.