Trzeciego stycznia zadzwoniła teściowa, Ludmiła Stiepanowna, która zaczęła bez powitania, pytając, co Rita tam urządziła, a Rita odpowiedziała dzień dobry, na co teściowa zapytała, jaki dzień dobry, skoro Żanna dzwoni i płacze, że Rita ich zostawiła, a Rita odpowiedziała, że w jej mieszkaniu zostały dwie dorosłe osoby, a teściowa powiedziała, że Żanna przyjechała w gości, a Rita odpowiedziała, że bez zaproszenia, a teściowa powiedziała, że do rodzonego brata zaproszenie nie jest potrzebne, a Rita odpowiedziała, że w takim razie brat powinien sam ją przyjmować, a teściowa, która nie mogła znieść tej odpowiedzi, westchnęła ciężko i powiedziała, że Rita niszczy rodzinę przez talerz zupy, a Rita odpowiedziała, że nie przez zupę, ale przez to, że jej czasem rozporządzają bez jej zgody, a teściowa, która próbowała jeszcze przekonać ją, że Wadim chciał zrobić siostrze przyjemność, usłyszała od niej, że jej rękami, a gdy zapytała, dlaczego Rita nie może ugotować, bo i tak jest w domu, Rita odpowiedziała, że też pracuje i chciałaby odpocząć, a teściowa, która nie miała argumentów, powiedziała, że Rita nie ma dzieci, więc nie ma prawa być zmęczona, i ta fraza, którą Rita słyszała już wiele razy od Żanny, od Wadima, od wszystkich, którzy uważali, że bezdzietna kobieta jest zobowiązana do służenia innym, bo nie ma własnych obowiązków, które mogłyby usprawiedliwić jej potrzebę odpoczynku, była dla niej ostatnią kroplą, która przelała czarę, i odpowiedziała spokojnie, że brak dzieci nie czyni jej służącą dla całej rodziny, a teściowa, która nie mogła znieść tej odpowiedzi, powiedziała, że Rita będzie żałować, gdy w starości nie będzie miał jej kto podać szklanki wody, ale Rita odpowiedziała, że być może, ale nie zamierza teraz smażyć kotletów przez cztery dni dla ludzi, którzy nawet nie zapytali, czy mogą przyjechać, i odłożyła słuchawkę, czując, że po raz pierwszy w życiu nie przejmuje się tym, co powiedziała teściowa, która zawsze miała ostatnie słowo, ale która teraz musiała zmierzyć się z rzeczywistością, która była bardziej bolesna niż jakiekolwiek słowa, które mogła wypowiedzieć, a która miała zmienić wszystko na zawsze, dla dobra tych, którzy na to zasłużyli, a na zło tych, którzy na to nie zasłużyli, a którzy teraz musieli ponieść konsekwencje swoich wyborów, które były złe, ale które teraz, w obliczu sprawiedliwości, musiały zostać osądzone, a które miały być dla nich lekcją, która miała ich nauczyć, że nie można bezkarnie krzywdzić innych, że nie można wykorzystywać czyjegoś zaufania, że nie można niszczyć czyjegoś życia dla własnych korzyści, bo prędzej czy później przychodzi czas, by zapłacić za to, co się zrobiło, a ten czas właśnie nadszedł, by Wadim i Żanna zapłacili za swoje grzechy, które były liczne, a które teraz miały być im odebrane w sposób, który był dla nich bolesny, ale który był sprawiedliwy, bo w końcu nadszedł czas, by sprawiedliwość zatriumfowała, a która miała przywrócić równowagę w świecie, który przez długi czas był niesprawiedliwy, a który teraz miał stać się lepszy, bo dobro w końcu zwyciężyło, a zło zostało ukarane, a Rita, która w końcu odzyskała swoje życie, swoje marzenia, swoją przyszłość, wiedziała, że to, co zrobiła, było słuszne, że to, co osiągnęła, było warte każdej ceny, którą musiała zapłacić, aby w końcu móc być sobą, być wolną, być szczęśliwą, być tym, kim zawsze chciała być, bez oglądania się na innych, bez przepraszania za swoje istnienie, bez tłumaczenia się z tego, kim jestem i co robię, bo w końcu zrozumiałam, że najważniejszą osobą w moim życiu jestem ja sama, i że tylko ja mogę decydować o swoim losie, o swoim szczęściu, o swoim życiu, które teraz, w tym momencie, dopiero się zaczyna, a które ma być pełne radości i spełnienia, które mi się należą, bo na nie zasłużyłam swoją ciężką pracą, swoją determinacją, swoją wiarą w siebie, która nigdy nie zgasła.