Położyłam mu obrączkę na dłoni i zacisnęłam na niej jego palce.
„Chciałam męża” – powiedziałam. „Partnera. Nie mężczyzny, który kocha mnie tylko wtedy, gdy jego…
„Inni na to pozwalają”.
Jego oczy natychmiast się zaszkliły. „Mogę to naprawić. Chcę… Wybrałem cię”.
I może to było najsmutniejsze. Mówił serio. Naprawdę myślał, że to coś, co da się naprawić, ale nie da się naprawić katastrofy, gdy wciąż się w niej tkwi.
„Wybrałeś mnie po tym, jak moja matka cię wyzwała” – odpowiedziałem. „Przykro mi, ale nie mogę wchodzić w związek małżeński, w którym stajesz w mojej obronie tylko wtedy, gdy ktoś inny cię do tego namawia”.
„Mogę to naprawić. Chcę… Wybrałam cię.
Nie odpowiedział. Nie mógł już nic powiedzieć.
Podałam bukiet mamie. Wzięła go bez słowa. Potem uniosłam przód sukienki i sama zeszłam po schodach kościoła.
Usłyszałam za sobą szmery, potem podniesione głosy, a potem ostry ton Diane przebił się przez hałas.
Nie odwróciłam się. Nie musiałam. Po raz pierwszy od rana nikt na nią nie patrzył, bo była w centrum uwagi. Patrzyli na nią, bo w końcu zobaczyli ją wyraźnie.
Nie mógł już nic powiedzieć.
Wyszłam z kościoła bez męża i przez kilka dni czułam się, jakbym poniosła porażkę.
Byłam załamana i opłakiwałam życie, jakie mogłam mieć, mimo że było ono bardziej snem niż wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości. Ethan z pewnością próbowałby być silny i przeciwstawić się kontroli Diane, ale jak długo by to trwało?
Ile razy to ja musiałabym się na nią odważyć Czy on ma wyznaczyć granice swojej matce?
Kiedy teraz myślę o tym nieudanym ślubie, wciąż wyraźniej niż cokolwiek innego widzę Ethana niosącego swoją matkę.
Wyjście stamtąd wydaje się najszczęśliwszą ucieczką w moim życiu.
Wyszłam z tego kościoła bez męża.