„To ja śledzę ruchy, które uważałaś za niewidoczne, od trzech miesięcy”.
Mireill
Zwrócił się do Claire.
„Od samego początku nastawiałaś Juliena przeciwko jego rodzinie”.
„Nie. Prosiłem o szacunek we własnym domu”.
Głos Juliena nagle złagodniał.
„Claire… to nie ty. Nie jesteś typem, który przegania ludzi z ulicy”.
Claire rozpoznała pułapkę: chciał znaleźć kobietę, która zawsze sprząta bałagan.
„To ja, Julien. Po prostu nigdy na mnie nie spojrzałeś, kiedy powiedziałem „nie”.
Gérard i Léa zabrali swoje dokumenty. Mireille odmówiła, dopóki komisarz nie przypomniał jej, że to niczego nie zmienia.
Julien zapytał:
„Czego dokładnie chcesz?”
„Chcę oddzielnych kont. Chcę, żeby twoja rodzina przestała wchodzić do moich prywatnych pokoi. Chcę całkowitej przejrzystości finansowej. I chcę prawdy”.
„Jakiej prawdy?”
Maître Benhamou położył drugą teczkę na masce minivana.
„Ten na konto Monts d’Or Gestion”.
Julien zbladł.
Mireille zmarszczyła brwi.
„Które konto?”
Marc otworzył teczkę.
„Przez 18 miesięcy otrzymywał przelewy z firmy Juliena, wspólnego konta pary i osobistej linii kredytowej pani Mireille Arnaud”.
„Mojej linii kredytowej?” powtórzyła Mireille.
Julien cofnął się o krok.
„Chodziło o restrukturyzację długów”.
„Mówiłaś mi, że chodzi o refinansowanie mieszkania w Lyonie” – wyszeptała jego matka.
„Nie będziemy o tym tu rozmawiać”.
„Ile pobrałeś?”
„Mamo, przestań”.
„Ile?”
Marc odpowiedział ostrożnie.
„Wystarczająco, żebyśmy mogli skonsultować się z niezależnym prawnikiem”.
Arnaudowie nie stanowili już jednolitego frontu. Mireille spojrzała teraz na syna z podejrzliwością.
„Claire, proszę”.
Te słowa zraniły Claire. Błagała go, żeby jej posłuchał, żeby ustalił granice z matką, żeby przestał podpisywać się za jej plecami. Powiedziałby to raz, a potem spodziewał się, że zostanie uratowany.
„Jutro cała komunikacja będzie przechodzić przez prawników” – oznajmił Maître Benhamou.
Mireille zadrżała z wściekłości.
„A gdzie będziemy spać?”
„Nie wiem”.
Weszli do środka, żeby zabrać kilka niezbędnych rzeczy. Gérard zatrzymał się przed Claire.
„Nie wiedziałem o domu”.
„Wierzę ci”.
Julien został ostatni na podjeździe.
„Zaplanowałeś to wszystko”.
„Chroniłem się”.
„To to samo”.
„Nie. Przygotowałeś kłamstwa”. Chronię się, odkąd zdałem sobie sprawę, że ignorancja naraża mnie na niebezpieczeństwo.
„Nigdy cię nie uderzyłem”.
„Sprawiłeś, że zwątpiłem w swoją pamięć. Wykorzystałeś moje pieniądze, udając, że mnie wspierasz. Pozwoliłeś swojej matce zaprosić mnie do siebie. Przemoc nie zawsze zostawia siniaki”.
„Myślałem, że wszystko naprawię. Długi taty, wydatki mamy, kredyt studencki Léi, moją firmę… Myślałem, że jeśli wystarczająco długo będę wyglądał na bogatego, w końcu się wzbogacę”.
„Dlaczego nie powiedziałeś mi prawdy?”
„Bo już odniosłeś sukces. A ja nienawidziłem tego, że cię potrzebuję”.
Następnego dnia Claire otworzyła wszystkie okna. W południe przyszedł Maître Benhamou z nową teczką.
Konto służyło do spłacania długów, ale także do prowadzenia prywatnego domu opieki w pobliżu Aix-les-Bains.
„— Lucienne Arnaud?
— Babcia Juliena. Żyje.
— Powiedział mi, że nie żyje.
Claire poczuła, jak ziemia pod nią się zapada.
Tego samego wieczoru Julien napisał: „Nie używaj Lucienne jako broni. To dla niej zacząłem brać pieniądze”.
Claire odpowiedziała: „To powiedz swojemu prawnikowi całą prawdę”.
Odparł: „Niektóre prawdy nie są nielegalne. Są tylko haniebne”.
Dwa dni później Léa pojawiła się przy bramce z kartonowym pudełkiem, bez makijażu, z wyczerpaną twarzą.
„Nie przyszłam tu, żeby się kłócić” — powiedziała. „Znalazłam to w walizce taty. Mama miała to wyrzucić”.
W pudełku były zdjęcia, kartki i medalion. Na jednym z nich 12-letni Julien uśmiechał się obok starszej kobiety.
„Babciu Lucienne” — powiedziała Léa. „Powiedziano mi, że nie chce nas więcej widzieć”.
Na dole znajdowała się koperta zaadresowana do Claire.
Z listu wynikało, że Mireille wymazała Lucienne, ponieważ znała przyczynę ich upadku. Przekonała Gérarda, by wykorzystał kapitał, który jego dziadek zainwestował w imieniu Juliena, do sfinansowania nieudanego projektu nieruchomości. Następnie nauczyli syna, że dbanie o pozory jest oznaką lojalności.
Lucienne napisała: „To nie usprawiedliwia tego, co ci zrobił. Ale od dzieciństwa próbuje odkupić skradzione mu zabezpieczenie. Nie pozwól mu usprawiedliwiać się wstydem. Po prostu zmuś go do stawienia czoła prawdzie”.
„Nazwałam cię egoistką. Myślałam, że nas karzesz, bo masz taką władzę”.