Antoine z kolei doszedł do przekonania, że to życie pochodzi od niego.
W następny poniedziałek umówili się na spotkanie w oddziale banku. Doradczyni, kobieta po pięćdziesiątce, pani Renaud, przyjęła ich w przeszklonym gabinecie, gdzie panowała niemal sterylna cisza.
„Chcesz zamknąć wspólne konto?”
„Tak” – odpowiedział Antoine bez wahania. „I podzielić saldo po równo”.
Camille spojrzała na niego.
„Dokładnie po równo”.
Antoine lekko się zdziwił. Prawdopodobnie wyobrażał sobie, że zaproponuje mu więcej, z przyzwyczajenia lub poczucia winy. Pani Renaud spojrzała na ekran.
„Dobrze. A co ze wspólnymi wydatkami?”
„Podzielimy się wszystkim” – powiedział Antoine.
Camille wyjęła telefon.
„Wtedy wszystko zapiszemy. Kredyt hipoteczny, media, woda, prąd, internet, zakupy spożywcze, środki czystości, konserwacja, wspólne prezenty, zaproszenia, rodzinne wyjazdy. Data, kwota, kto płacił. Rozliczenie ostatniego dnia miesiąca”.
„To może być trochę przesada” – mruknął Antoine.
„Nie. To jest fajne”.
Pani Renaud spuściła wzrok, żeby ukryć uśmiech.
Zmiany zaczęły się już następnego dnia. Camille przestała prać koszule Antoine’a, przestała dotrzymywać mu terminów, przygotowywać obiady i odpisywać na wiadomości teściowej dotyczące urodzin, restauracji czy prezentów rodzinnych.
Pierwszego ranka Antoine znalazł na stole tylko jedną filiżankę kawy.
„Nie zrobiłaś mi kawy?”
„Użyłam swojej kawy, filtra i czasu”.
Pomyślał, że to prowokacja. Nalał sobie kawy rozpuszczalnej, o której zapomniał, schowanej w głębi szafki, i wyszedł, trzaskając za sobą drzwiami.
Wieczorem otworzył lodówkę.
„Nie ma nic do jedzenia”.
„Moje zakupy są tutaj”.
„A co ze mną?”
„Jesteś niezależna”.
Zamówił burgera, frytki i napój za 24,80 euro. Camille zjadła zupę z soczewicy, którą ugotowała na cztery posiłki.
Po tygodniu, wspólny stół…
Już mówił. Antoine wydał 186 euro na dostawy i spontaniczne zakupy. Kupił trzy butelki płynu do mycia naczyń, ale zapomniał o workach na śmieci, skurczył dwie koszule i wyprał białe pranie razem z czarnymi spodniami.
„Dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś, że mam sortować ubrania?”
Camille podniosła wzrok znad papierów.
„Bo w wieku 36 lat myślałam, że umiesz czytać metki”.
Chciał odpowiedzieć, ale zamilkł.
Najbardziej upokarzające wydarzenie nastąpiło w następną niedzielę. Hélène i siostra Antoine’a, Sophie, miały przyjść na kolację, aby oficjalnie uczcić awans. Przez sześć lat Camille wszystko organizowała: menu, zakupy, wino, deser Hélène i ser Marca. Tym razem niczego nie planowała.
O 11:00 Antoine wszedł do salonu z telefonem w ręku.
„Mama przyjedzie o 19:00. Co planujesz robić?”
„Nic.”
„Bardzo śmieszne. Co robisz?”
„Nic.”
„Camille, to nasi goście.”
„To twoi goście. To twój awans. Twoje pieniądze, twoje planowanie, twój posiłek.”
„Naprawdę chcesz mnie zawstydzić przed moją rodziną?”
Zamknęła laptopa.
„Nie. Po prostu pozwalam ci cieszyć się swoją niezależnością.”
Antoine wrócił z supermarketu dwie godziny później z pieczonym kurczakiem, dwoma opakowaniami tabbouleh, chipsami, pokrojonym ciastem i serem raclette, mimo że był kwiecień.
O 19:10 Hélène weszła do mieszkania i zmarszczyła nos.
„Nie czuć zapachu gotowania”.
Sophie szła za nią w towarzystwie swojego partnera, Juliena. Marc szedł z tyłu, starając się nie rzucać w oczy.
„Postawiliśmy na prostotę” – odparł Antoine.
Hélène wpatrywała się w stół, plastikowe pojemniki, zimnego kurczaka i niedopasowane talerze.
„Prostota? Przecież świętujemy awans”.
Potem spojrzała na Camille, siedzącą w fotelu z książką.
„Mogłaś się postarać dla męża”.
„Rozdzieliliśmy finanse i obowiązki” – odpowiedziała Camille. „Antoine nie chce już dłużej wspierać darmozjada”.
Zapadła głucha cisza.
Sophie odłożyła torbę.
„Co powiedział?”
Antoine zarumienił się.
„Niezupełnie…”
„Tak” – przerwała Camille. „Powiedział: »Od dziś nie będę już finansował darmozjadów«. Potem poprosił, żebyśmy podzielili się wszystkim po równo”.
Hélène nerwowo zaśmiała się cicho.
„To była tylko taka figura retoryczna. Musieliśmy przywrócić równowagę”.
Sophie spojrzała na matkę, a potem na brata.
„Mówicie poważnie?”
„Sophie, nie wtrącaj się” – powiedziała Hélène.