CZĘŚĆ 2
Nikt nie odpowiedział.
Goście obserwowali dwóch mężczyzn, jakby obserwowali pęknięcie lustra.
Adrien stał po mojej prawej stronie.
Damien przy drzwiach.
Ta sama twarz.
Ale teraz, gdy zobaczyłem ich razem, różnice stały się oczywiste.
Spojrzenie Adriena było łagodniejsze.
Szczęka Damiena była lekko zaciśnięta.
Jeden miał bliznę pod brodą.
Drugi miał źle zagojone złamanie małego palca.
Agnès pierwsza odzyskała głos.
„To absurdalna ustawka”.
Kapitan Morel zwrócił się do niej.
„Madame Valois, mamy nakaz pobrania odcisków palców obu mężczyzn”.
„Nie ma pani prawa zakłócać prywatnego spotkania”.
„Śledztwo dotyczy podpalenia, oszustwa, kradzieży tożsamości i kilku prób utrudniania śledztwa”.
Damien cofnął się.
Dwóch policjantów zablokowało drzwi.
Adrien spojrzał na mnie.
„Wiedziałaś?”
„Odkąd zapomniałaś o naszej wycieczce do Honfleur”.
Spuścił wzrok.
Damien wybuchnął śmiechem.
„To wszystko przez zapomnianą podróż?”
„Nie. Przez dwa różne odciski palców w moim łóżku”.
Cisza stała się nie do zniesienia.
Kilku członków rodziny odwróciło wzrok.
Agnès podeszła do mnie.
„Louise, nie rozumiesz, co właśnie zrobiłaś”.
„Zaprosiłam męża na jego urodziny”.
Spojrzałam na braci.
„Nie sądziłam, że przyjdą oboje”.
Uniosła rękę, żeby mnie uderzyć.
Adrien go powstrzymał.
„Mamo, wystarczy”.
Damien uśmiechnął się szyderczo.
„Teraz jej bronisz?”
Adrien odwrócił się do niego.
„Miałeś zostać w Genewie”.
„I miałeś wyjechać, zanim przyjechałem”.
Tam.
Na oczach policji.
Na oczach rodziny.
Na oczach kamer dyskretnie zainstalowanych w pokoju.
Właśnie potwierdzili zastępstwo.
Kapitan Morel dała znak swoim ludziom.
„Panowie, połóżcie ręce na stole”.
Damien odmówił.
„Chcę mojego prawnika”.
„Będziecie go mieli”.
Adrien posłuchał.
Odciski palców zostały pobrane natychmiast. Odciski Adriena pasowały do śladów znalezionych w naszym mieszkaniu, w paryskiej restauracji i w kilku oficjalnych dokumentach.
Odciski Damiena pasowały do butelki znalezionej w pobliżu spalonego magazynu.
Ale to był dopiero początek.
Policja miała również zdjęcia ze stacji benzynowej trzydzieści kilometrów od Marsylii. Mężczyzna przypominający Adriena kupował tam paliwo dzień przed pożarem.
Obraz nie był wystarczająco wyraźny, by rozróżnić braci.
Odcisk palca na butelce był…
Damien zbladł.
Agnès interweniowała.
„Mój syn nie podpalił żadnego magazynu”.
Kapitan zapytał:
„Który?”
Agnès milczała.
Pytanie było proste.