Zakryła usta dłonią, nie mogąc oderwać wzroku.
Wpatrywała się, podczas gdy jej ojciec wciąż mówił o zdradzie, inwigilacji i powolnym zatruwaniu.
Słowo „trucizna” natychmiast odbiło się echem w jej umyśle, przywołując wspomnienia codziennej herbaty Tomása, narastających mdłości i niewyjaśnionej słabości.
Don Esteban wyjaśnił, że dyskretne laboratorium przeanalizowało kilka próbek i zidentyfikowało rzadką substancję, ekstrahowaną z toksycznych roślin, stosowanych w kontrolowanych mikrodawkach.
Może to być obraz tekstu z napisem „FRATERNITY RN 7:00 PM”.
„Nie jesteś chora, Rebeko. Byłaś powoli zatruwana od miesięcy” – powiedział nagrany głos z klinicznym chłodem.
Poczuła, jak jej serce wali jak młotem pomimo osłabionego stanu fizycznego, jakby jakaś część jej ciała nie chciała umrzeć, nie rozumiejąc całej prawdy.
W domu Tomás w końcu odebrał telefon od nieznanej osoby, która poinformowała go, że konta bankowe Rebeki zostały zamrożone na mocy nakazu sądowego.
Jego gniew wybuchł natychmiast i rzucił szklanką o ścianę, podczas gdy Mónica zdała sobie sprawę, że ich droga do władzy właśnie legła w gruzach.
„Powinna była umrzeć w spokoju…” – mruknął Tomás, ledwo powstrzymując gniew, w końcu ujawniając swoje prawdziwe oblicze skrywane za latami udawanej czułości.
Rebeca tymczasem wciąż oglądała nagranie, na którym jej ojciec ujawnił istnienie antidotum przechowywanego w prywatnej klinice pod ścisłym nadzorem.