Sergio wziął wyciągi bankowe.
„Laura potrzebowała pieniędzy na wpłatę zaliczki za mieszkanie. Co miałeś zrobić? Zostawić ją bezdomną z dwójką dzieci?”
„Chciałem, żebyś mnie zapytał, zanim wypłacisz 300 000 pesos z konta, które razem założyliśmy”.
„Jesteśmy małżeństwem”.
„Dokładnie. Nie posiadasz tego, co moje, a ja nie posiadam tego, co twoje”.
„Zawsze byłaś bardzo chłodna, jeśli chodzi o pieniądze”.
Mariana zaśmiała się krótko i bez humoru.
„Jakież to ciekawe”. Jestem chłodna, kiedy pytam o moje oszczędności, ale jestem hojna, kiedy płacę za zakupy spożywcze, czesne, wakacje, posiłki dla rodziny, a nawet dwadzieścia tysięcy pesos, żeby twoi siostrzeńcy czuli się tu komfortowo.
Sergio podniósł głos.
„Moja rodzina mnie potrzebuje!”
„I moja córka mnie potrzebuje”.
Wskazał na walizki.
„Ja też tu mieszkam. Pomalowałam te ściany, wymieniłam drzwi, zapłaciłam za meble. Nie możesz mnie wyrzucić, jakbym była obca”.
Mariana rozmawiała już przez telefon ze swoją przyjaciółką Veronicą, prawniczką rodzinną. Kupiła mieszkanie przed ślubem za część pieniędzy, które otrzymała ze sprzedaży domu odziedziczonego po ciotce. Akt notarialny był wystawiony wyłącznie na jej nazwisko, a małżeństwo zostało zawarte na podstawie umowy przedmałżeńskiej.
„Jeśli chcesz ubiegać się o udokumentowane koszty remontu, zrób to właściwymi kanałami” – odpowiedziała. „Zachowaj rachunki. Ja zachowam wyciągi bankowe i wiadomości dotyczące tych trzystu tysięcy”.
Sergio spojrzał na nią z mieszaniną zaskoczenia i gniewu.
„Rozmawiałaś już z prawnikiem?”
„Tak”.
„Więc to zaplanowałaś”.
„Nie. Miałem wątpliwości. Dzisiaj udzieliłaś mi odpowiedzi”.
Poszedł w stronę pokoju, ale Mariana stała przed korytarzem.
„Sofia jest w środku. Nie pozwolę na kolejną kłótnię w jej obecności. Możesz wziąć to, czego potrzebujesz dziś wieczorem. Resztę możesz odebrać w sobotę z kimś, a my zrobimy inwentaryzację”.
Sergio otworzył usta, żeby się sprzeciwić, ale ostatecznie wziął dwie walizki.
Przed wyjściem odwrócił się.
„Jak ci przejdzie ten napad złości, to przyjdziesz do mnie”.
„To nie napad złości”.
„Zobaczymy, jak długo wytrzymasz sama”.
Mariana zamknęła drzwi bez odpowiedzi.
Nie poczuła natychmiastowej ulgi. Czuła strach.
Strach przed rozwodem, rachunkami, wyjaśnieniami, przed obwinianiem się Sofii i przed odkryciem, że zbyt wiele rzeczy zbyt długo normalizowała.
Poszła do pokoju córki. Sofia usiadła na łóżku, tuląc poduszkę.
„Czy tatuś Sergio odszedł przeze mnie?”
Mariana usiadła obok niej.
„Nie. Odszedł z powodu decyzji dorosłych”.
Dziewczynka milczała.
Potem powiedziała coś, co ponownie sprawiło, że Mariana poczuła dreszcz na plecach.
„Babcia robiła już takie rzeczy”.
„Co masz na myśli, mówiąc takie rzeczy?”
Sofia zaczęła mówić drżącym głosem. Opowiadała, jak kilka miesięcy wcześniej Teresa przywiozła prezenty dla Emiliana i Diego i powiedziała jej, że „nie ma ich wystarczająco dużo”. Innym razem kupiła lody dla całej trójki dzieci, ale poprosiła Sofię, żeby poczekała, bo „były dla jej wnuków”. Podczas rodzinnego posiłku, kiedy ciotka zapytała o maluchy, Teresa…
Odpowiedziała: „Moimi wnukami są ci dwaj chłopcy; Sofía jest córką Mariany”.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?”
Sofía spuściła głowę.
„Powiedziałam tacie Sergio”.
Mariana poczuła ucisk w piersi.
„I co powiedział?”
„Powiedział, żebym ci nie mówiła, bo zawsze kłócicie się z babcią. Powiedział, że jest dorosła, że ma własne zdanie i że nie powinnam brać wszystkiego do siebie”.
Mariana musiała milczeć, żeby nie płakać przy niej.
To wszystko zmieniło.
Sergio nie zignorował impulsywnego komentarza podczas kolacji. Wiedział, że jego matka odrzuciła Sofíę i poprosiła dziewięcioletnią dziewczynkę, żeby zniosła pogardę, by utrzymać pokój między dorosłymi.
Mariana wzięła córkę za ręce.
„Słuchaj uważnie. Nigdy nie musisz milczeć, żeby dorośli czuli się komfortowo. Jeśli ktoś sprawi, że poczujesz się gorsza, powiedz mi”. Nawet jeśli to ktoś z rodziny. Nawet jeśli myślisz, że się zdenerwuję.
„Czy już ich nie zobaczymy?”
„Nie wiem. Ale nikt cię tu już tak nie potraktuje”.
Tej nocy Mariana prawie nie spała.
O szóstej rano dostała czternaście wiadomości od Teresy, siedem od Laury i cztery od Sergia.
Teresa na zmianę grała ofiarę i groziła.
„Wyrzuciłaś mnie jak przestępcę”.
„Bóg widzi, jak traktujesz matkę swojego męża”.
„Zniszczyłaś rodzinę przez kawałek ryby”.
Laura była mniej ostrożna.
„Uwielbiasz nas upokarzać, bo to cię wzmacnia”.
„Moje dzieci nie są winne twojej niepewności wobec córki”.
Sergio napisał po prostu: „Porozmawiaj z moją mamą i napraw to, zanim się pogorszy”.
Mariana zrobiła zrzuty ekranu i nie odpisała.