Jej oczy były zielone.
Tak jak Thomasa, gdy był dzieckiem.
„Mam na imię Hélène.”
„Czy jesteś przyjaciółką dziadka?”
Pytanie mnie przeszyło.
Delikatnie dotknęłam krawędzi rysunku.
„Myślę, że jestem twoją babcią.”
Léa zmarszczyła brwi.
„Moją prawdziwą babcią?”
Jeanne płakała.
Philippe też.
Uśmiechnęłam się przez łzy.
„Jeśli nie masz nic przeciwko.”
Dziewczynka pomyślała z powagą dziecka.
Potem położyła mi drobną rączkę na policzku.
„Masz smutne oczy.”
Zaśmiałam się przez łzy.
„Tak.”
„Dziadku też, „przedtem”.
„Przedtem”.
To słowo powiedziało mi, że trochę go uzdrowiła.
I że ja spóźniłem się z własnym uzdrowieniem.
Tego wieczoru wróciłem sam do domu.
Philippe chciał iść ze mną.
Powiedziałem mu, że nie.
Musiał powąchać zamknięte drzwi.
Nie po to, żeby się zemścić.
Żeby zrozumieć.
W domu otworzyłem pokój Thomasa.
Zapach prawie zniknął dawno temu, ale czasami udawałem, że go odnajduję.
Usiadłem na jego łóżku.
Położyłem na poduszce jego zdjęcie z Léą.
„Mógłeś mi powiedzieć, mój chłopcze” – wyszeptałem.
Potem płakałem.
Nie tylko z powodu zaginionego dziecka.
Z powodu odnalezionego dziecka.
Następnego ranka cała wieś już wiedziała, że poszedłem do Jeanne.
Oczywiście.
Madame Corre patrzyła, jak wchodzę do piekarni, z oczami błyszczącymi ciekawością.
„Hélène… czy wy wszyscy… prawda?”
Za mną dwie klientki ucichły.
Postawiłam koszyk na ladzie.
„Nie”.
Piekarz wyglądał na zachwyconego i zmartwionego.
„Widzisz, nie chcieliśmy cię zdenerwować, ale wszyscy mówili…”
Przerwałam jej.
„Co mówili wszyscy? Że Jeanne to złodziejka mężów? Wdowa, która nie zna swojego miejsca? Samotna kobieta, a więc automatycznie winna?”
Jej twarz stwardniała.
„Martwiliśmy się o ciebie”.
„Nie”. Karmiłaś się moim wstydem, zanim jeszcze wiedziałaś, że istnieje.
Zapadła ciężka cisza.
Drżałam, ale nie spuściłam głowy.
„Philippe nie jest kochankiem Jeanne”.
Madame Corre otworzyła usta.
Kontynuowałem:
„To dziadek jej córki”.
Cała piekarnia zamarła.
Nie byłem im winien całej historii.
Ale byłem winien Jeanne zmazanie plamy, która przylgnęła do jej imienia.
„Ta mała dziewczynka jest córką Thomasa”.
Nikt się nie odezwał.
Nawet maszyny zdawały się stać.
Madame Corre zakryła usta dłonią.
„Mój Boże, Hélène…”