„Przymierzcie je, dziewczyny” – powiedziała. „Chcę zobaczyć wasze twarze”.
Ten promyk nadziei, który nosiłam od poprzedniego dnia, zgasł w chwili, gdy rozpięłam pokrowiec w sypialni.
Lekki zapach naftaliny uniósł się w powietrze, gdy uniosłam sukienkę. Była matowo-musztardowo-złota, materiał sztywny i lekko wyblakły, a krój zupełnie nie przypominał tego, co dziewczyny nosiły w tamtym roku.
„Chcę zobaczyć wasze twarze”.
Brianna już wskoczyła w swoją przez korytarz, krzycząc z zachwytu.
„Mamo, jest idealna! O mój Boże, spójrz tylko!”
Usłyszałam szelest drogiego materiału, a potem jej kroki, dudniące w kierunku mojego pokoju.
Stanęła w drzwiach w długiej do ziemi, lodowoniebieskiej sukni, która mieniła się w świetle. Gorset był zdobiony koralikami. Spódnica spływała jak woda.
Brianna spojrzała na moją sukienkę i wybuchnęła śmiechem.
„Mamo, jest idealna! O mój Boże, spójrz na nią!”
„O nie. O nie, nie, nie. Mamo, musisz to zobaczyć”.
Alexis pojawiła się za nią, splecione dłonie, z miną, którą mogłam określić jedynie jako zranioną.
„Co z nią nie tak?” zapytała.
„Jest okropna” – powiedziała Brianna.
„Spędziłam godziny szukając tej sukienki. Godziny. To idealna sukienka dla Emmy”.
Przycisnęłam ją do ciała. „Alexis, wygląda jak coś z second-handu”.
„To idealna sukienka dla Emmy”.
„Przepraszam?”
„Przepraszam. Chodzi mi o to, że nie wygląda na nową”.
Jej wzrok stał się ostry. „Przejechałam przez trzy hrabstwa, żeby ją znaleźć. Jeśli nie potrafisz być wdzięczna, to twój problem”.
Poszłam szukać taty.
Był w
garaż, pół pod maską samochodu, tak jak zawsze, gdy w domu zaczynały się podnosić głosy.
„Jeśli nie potrafisz być wdzięczny, to twój problem”.
„Tato. Możesz spojrzeć na sukienkę, którą dała mi Alexis?”
Wytarł ręce w szmatkę i poszedł za mną do środka.
Pokazałam mu musztardowo-złotą sukienkę wiszącą na drzwiach mojej szafy. Długo się jej przyglądał, a potem odwrócił się do mnie i powiedział coś, co złamało mi serce.
„Em, kochanie. Starała się” – powiedział cicho.
„Tato, proszę”.
„To tylko jedna noc. Doceń ten wysiłek, dobrze? Nie chcę kolejnej kłótni w tym domu”.
Odwrócił się do mnie i powiedział coś, co złamało mi serce.
Jego głos był zmęczony. Taki, który prosił, żeby nie utrudniać życia.
Przełknęłam wszystko, co chciałam powiedzieć. Za trzy miesiące mnie nie będzie, będę mieszkać w akademiku za granicą stanu.
„Dobrze” – powiedziałam. „Dobrze, tato”.
***
Bal maturalny nadszedł szybciej, niż chciałam. Stanęłam przed lustrem w musztardowo-złotej sukience i starałam się nie patrzeć prosto w siebie.
Zmęczenie, które prosiło, żeby nie utrudniać sobie życia.
Prowadziła Alexis. Brianna siedziała na przednim siedzeniu, przeglądając telefon i robiąc sobie selfie z lusterkiem w osłonie przeciwsłonecznej.
Alexis nuciła.
Nigdy wcześniej nie słyszałam, żeby tak nuciła. To był cichy, satysfakcjonujący dźwięk, taki, jaki wydaje osoba, która w końcu realizuje coś, co planowała od dawna.
Podniosłam wzrok.
W lusterku wstecznym jej oczy spotkały się z oczami Brianny. Przez chwilę patrzyły na siebie. Potem Brianna uśmiechnęła się ironicznie i znowu spojrzała na telefon.
Czuć zimno w plecach.
To był cichy, satysfakcjonujący dźwięk.
„Jesteśmy na miejscu, dziewczyny” – powiedziała radośnie Alexis. „Wyjdźcie. Miłej nocy”.
Brianna praktycznie wypłynęła z samochodu.
Powoli weszłam na krawężnik. Drzwi siłowni na końcu chodnika nagle wydały się bardzo odległe.
Drzwi siłowni otworzyły się szeroko, a muzyka uderzyła mnie jak ściana. Ciepłe światło rozlało się po setkach twarzy, a każda z nich zwróciła się w naszą stronę.
Powoli weszłam na krawężnik.