W tym momencie w drzwiach pojawiła się Rosa. Była blada, jej mundur był pognieciony, a jedną rękę opierała o ścianę.
„Panie Salazarze, proszę o wybaczenie. Lucia nie powinna była przychodzić. Zapłacę za to, co zjadła”.
Kaszlał tak mocno, że o mało się nie przewrócił.
Octavio złapał ją za ramię.
„Rosa, twoja córka nie ukradła. Zbierała jedzenie, które Beatriz by wyrzuciła”.
„Zasady są jasne” – wtrącił administrator. „Jeśli zaczniesz nagradzać takie zachowanie, jutro wszyscy zrobią to samo”.
Octavio spojrzał na nią chłodno, co uciszyło kuchnię.
„Jutro przejrzymy twoje zasady. Dziś wieczorem przejrzymy moje błędy”.
Zadzwonił do swojego lekarza rodzinnego, prawnika rodzinnego i kierowcy. Zalecił, żeby Rosa jutro rano została zbadana w prywatnym szpitalu w Mexico City.
Rosa natychmiast odmówiła.
—Nie mogę się na coś takiego zgodzić. Nie chcę jałmużny.
Octavio położył medal Manuela na stole.
„Twój pradziadek wszedł do budynku, który mógł go zabić, żeby uratować nieznajomego. Ty wszedłeś do pożaru, żeby pomóc sąsiadom. Nie mów mi o jałmużnie. To dług, którego nie spłaciłem od 41 lat”.
Rosa oniemiała.
Tej nocy Octavio dał im pokój gościnny. Beatriz próbowała go zatrzymać na korytarzu.
— To pracownicy, proszę pana. Muszą skorzystać ze schodów dla służby.
— To moi goście dzisiaj.
— Ta dziewczyna jest złodziejką.
Octavio zrobił krok w jej stronę.
„Dziewczyna była głodna. Prawdziwy wstyd jest taki, że to się stało pod moim dachem, kiedy ty się przechwalałeś, jak wszystko działa idealnie”.
Beatriz spuściła wzrok, ale na jej twarzy malowało się coś więcej niż tylko gniew. Bała się.
Octavio go zauważył.
O 2:00 w nocy zadzwonił do Gabriela Montesa, szefa ochrony swojej grupy biznesowej.
— Zbadaj rachunki tego domu, dostawców i Beatriz Lujan. Wszystko.
Następnego ranka Rosę zabrano do szpitala. Octavio nie tylko wysłał samochód; pojechał z nimi.
Specjalista potwierdził, że choroba jest w zaawansowanym stadium, ale można ją jeszcze kontrolować natychmiastowym leczeniem i terapią oddechową.
„Koszt nie stanowi problemu” — powiedział Octavio. „Zacznij już dziś”.
Rosa wybuchnęła płaczem.
— Panie, nigdy nie będę w stanie panu tyle odwdzięczyć.
— Więc wracaj do zdrowia. To będzie pana odpłata.
Lucia została przy nim podczas pierwszej sesji. Octavio zaprowadził ją do jadalni i kupił jej gorącą czekoladę i muszlę konchową.
Dziewczyna przełamała muszlę na pół.
„Połowa jest dla mojej mamy”.
Octavio poczuł gulę w gardle. Nawet mając jedzenie tuż przed sobą, ta mała dziewczynka wciąż myślała najpierw o kimś innym.
Kiedy wrócił do rezydencji, Gabriel czekał na niego z teczką.
„To niedobrze, Don Octavio”.
Beatriz założyła dwie fikcyjne firmy. Zawyżała ceny za jedzenie, środki czystości i konserwację. Przywłaszczała setki tysięcy pesos miesięcznie.
Zatrzymywał też część napiwków i premii personelu. Kiedy ktoś się skarżył, groził mu zwolnieniem i wpisaniem na czarną listę.
Ale najgorsza część była na kartce podpisanej przez Rosę.
Miesiące temu Beatriz obiecała mu zorganizować grupowe ubezpieczenie zdrowotne. Co dwa tygodnie potrącała mu pieniądze z pensji za ten rzekomy zakup.