Nawet z daleka widział, ile to wymagało wysiłku.
Jedna z toreb przechyliła się niebezpiecznie, jajka wbijały się w cienki plastik.
Harry zawahał się tylko przez sekundę.
Z natury był nieśmiały – taki, który odpowiada dorosłym cicho i unika uwagi, kiedy tylko może. Ale widok zmagającej się Grace coś w nim poruszył.
Tylko dla zobrazowania
Postawił rower na trawniku i pospieszył do niego.
„Pomogę ci” – zaproponował, podnosząc torby, zanim zdążyła zaprotestować.
Grace zamrugała ze zdziwienia.
Potem jej zmęczona twarz złagodniała w delikatnym uśmiechu.
„Jesteś bardzo miłym chłopcem” – powiedziała cicho.
Harry niezręcznie wzruszył ramionami. „Wyglądały po prostu na bardzo ciężkie”.
Grace zaśmiała się cicho. „Są cięższe niż kiedyś”.