Złapał Lucię z moich ramion, delikatnie przycisnął ją do swojej piersi i poprowadził mnie do ukrytych drzwi za biblioteką.
X
— Nie spuszczaj jej z oczu! — krzyknął do strażników.
— Dokąd mnie zabieracie?
— Gdzieś, gdzie nikt jej nie znajdzie.
— Kto chce ją zabić?
Powiązane artykuły
Mariana spojrzała na dokument.
Camila spojrzała na Marianę, a potem na Ricarda.
W pokoju zapadła cisza.
Emiliano nie zostawił jej dla innej kobiety.
Victor na chwilę zamilkł.
Spojrzał mi prosto w oczy.
— Ludzie, którzy zabili twoją matkę.
Świat wokół mnie zdawał się zamarzać.
— Co?
Otworzył metalowe drzwi i zaprowadził mnie do podziemnego pomieszczenia, ufortyfikowanego jak bunkier.
— Elena nie zginęła przypadkiem, Mariano.
Jego głos był cichy.
— I nie umarła z powodu błędu, który popełniła.
Spojrzałam na Lucię.
„To dlaczego?”
Victor spuścił wzrok.
„Bo próbowała mnie uratować”.
Usiadłam na krześle, bo nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
„Znałeś moją matkę?”
Skinął głową.
„Znałem ją na długo, zanim stałem się osobą, której wszyscy bali się wymawiać po imieniu”.
Victor wyjął z wewnętrznej kieszeni kurtki stary skórzany portfel.
Wyjął z niego wyblakłe zdjęcie.
Przedstawiało ono dwoje młodych ludzi.
Elenę.
I Victora.
Na odwrocie była data sprzed prawie trzydziestu lat.
„Była jedyną kobietą, którą kochałem”.
Moje oczy napełniły się łzami.
„Dlaczego mi nigdy nie powiedziała?”
„Bo wiedziała, że jeśli moi wrogowie się o tobie dowiedzą, wykorzystają cię, żeby mnie dopaść”.
Victor ścisnął zdjęcie.
„Kiedy Elena dowiedziała się, że jest w ciąży, byłem już zbyt mocno zaangażowany w tę wojnę”.
Zamarłam.
„W ciąży?”
Spojrzał na mnie.
„Tak, Mariano”.
Potem jego wzrok padł na moją twarz.
„Jesteś moją córką”.
Jego słowa mną wstrząsnęły.
„Nie”.
„Medalion jest dowodem”.
Wskazał na srebrny medalion.
„To symbol rodziny Salcedo. Twoja matka dostała go od mojego ojca tej nocy, kiedy postanowiliśmy razem uciec”.
Zaczęłam płakać.
„Dlaczego powiedziała mi, że mój ojciec nie żyje?”
„Aby cię chronić”.
Potem na zewnątrz rozległ się kolejny wybuch.
Wiktor natychmiast wstał.
— Znaleźli wejście.
Strażnik wpadł do pokoju.
— Panie, przedarli się przez północną bramę.
Wiktor wziął broń.
Spojrzał na mnie.
— Przeprowadzę cię przez tunel.
— A Lucia?
— Idzie z nami.
— Nie zostawię jej.
— Ty jej nie zostawisz.
Ujął mnie za rękę.
Po raz pierwszy jego dotyk nie był władczy.
Był ojcowski.
Razem przeszliśmy przez wąski podziemny tunel.
Ale zanim dotarliśmy do wyjścia, usłyszeliśmy kroki.
Ktoś nas wyprzedził.
Wiktor stanął przed Lucią i mną.