„Nie powinieneś spędzać dzieciństwa, wykonując prace domowe dla starej kobiety” – mawiała.
Harry zawsze się uśmiechał i nie przestawał pracować.
„Ja już wykonuję prace domowe”.
„To nie znaczy, że potrzebujesz więcej”.
„W porządku” – odpowiadał.
I jakimś cudem rzeczywiście tak było.
Wkrótce wizyty u Grace stały się częścią codziennego życia Harry’ego.
Po szkole wpadał do niej, zanim zabrał się za odrabianie lekcji.
W weekendy pomagał jej wyrywać chwasty z rabat kwiatowych.
Deszczowe wieczory spędzali siedząc obok niej w salonie, podczas gdy w tle cicho leciały stare programy telewizyjne.
Czasami rozmawiali godzinami.
Czasami po prostu siedzieli razem w komfortowej ciszy.
Z czasem Harry nauczył się wszystkich jej drobnych nawyków. Grace lubiła herbatę z mlekiem, ale bez cukru.
Nienawidziła głośnych reklam telewizyjnych.
Zawsze trzymała miętówki w małej szklanej miseczce dla gości – mimo że goście prawie nigdy się nie pojawiali.
Tylko dla ilustracji
Pewnego wieczoru, gdy na ekranie migotała stara czarno-biała komedia, Grace mówiła cicho, nie odrywając wzroku od telewizora.
„Przypominasz mi mojego wnuka” – przyznała.
Harry spojrzał na nią.