„Proszę wstać” – powiedział.
Valeria spojrzała na niego zdezorientowana.
„Proszę pana, jeszcze nie skończyłam”.
„Praca na sali może poczekać. Pani godność nie”.
Guillermo pomógł jej wstać.
Potem zwrócił się do Veróniki.
„Spotkanie rozpocznie się za 11 minut. Oczekuję, że wszyscy menedżerowie przybędą punktualnie i pamiętają, że żadne stanowisko w tej firmie nie upoważnia do upokarzania innej osoby”.
Verónica zbladła.
„Panie Castañeda, tylko sprostowałam wykroczenie dyscyplinarne”.
„Wtedy porozmawiamy o różnicy między dyscypliną a znęcaniem się”.
Guillermo wrócił do wind.
Valeria stała nieruchomo, trzymając mokrą szmatkę.
Nie wiedziała, dlaczego najpotężniejszy mężczyzna w budynku spojrzał na jej naszyjnik, jakby właśnie rozpoznał brakującą część swojego życia.
Nie wiedziała też, że Guillermo szukał Teresy Morales przez ponad 20 lat.
Kiedy miał 30 lat, Teresa pracowała jako asystentka księgowa w pierwszej firmie budowlanej, którą założył z bratem. Była inteligentna, prostolinijna i nie robiła na niej wrażenia jego intryg.
Pewnego popołudnia, podczas podróży do Jalisco, Teresa powiedziała mu, że zazdrości żółwiom.
„Noszą swoje domy na plecach” – wyjaśniła. „Nikt nie może ich zmusić do opuszczenia miejsca, do którego należą”.
Guillermo kupił jej wisiorek.
„Ento”
Potem zabierasz ze sobą dom.
Zakochali się.
Ale rodzina Castañeda nigdy nie zaakceptowała Teresy. Ojciec Guillerma upierał się, że chodzi jej o pieniądze. Jego starszy brat, Octavio, zaczął jej grozić i oferował pieniądze za zniknięcie.
Kiedy Guillermo wyjechał do Stanów Zjednoczonych, aby znaleźć inwestorów, Octavio powiedział Teresie, że jego brat zaręczył się z córką bankiera.
Zapewnił Guillerma, że Teresa przyjęła pieniądze i wyjechała z innym mężczyzną.
Kiedy odkrył kłamstwo kilka miesięcy później, nie było jej już w mieście.
Szukał jej latami.
Nic nie znalazł.
W windzie, po jej zobaczeniu, Guillermo dotknął wewnętrznej kieszeni marynarki. Trzymał tam stare zdjęcie Teresy z tym samym srebrnym żółwiem.
Zakończył posiedzenie zarządu bezbłędnie.
Jednak po powrocie do biura zadzwonił do Mauricio Beltrána, szefa dochodzeń specjalnych.
„Musisz dowiedzieć się wszystkiego o młodej kobiecie, która sprzątała hol”.
„Jak się nazywała?”
„Valeria Morales. Szukaj też kobiety o imieniu Teresa Morales. Musi mieć około 50 lat”.
W międzyczasie Verónica wróciła do swojego biura wściekła.
Otworzyła akta pracownicze Valerii.
Wiek: 24 lata.
Wykształcenie: 3 lata studiów prawniczych, przerwane z powodu problemów rodzinnych.
Kontakt w nagłych wypadkach: Teresa Morales.
Verónica nie znała całej historii, ale rozumiała coś istotnego: Guillermo Castañeda nikomu się nie kłaniał.
Jeśli zrobił to dla sprzątaczki, ta młoda kobieta stanowiła zagrożenie.
Verónica od dwóch lat przygotowywała manewr mający na celu przejęcie kontroli nad grupą. Wraz z Ramiro Salcedo, dyrektorem ds. prawnych, stworzyła fałszywe umowy z dostawcami. Prawie 500 milionów pesos zostało przelanych do firm-słupów.
Kolejnym krokiem było osłabienie autorytetu Guillerma i przekonanie zarządu, że jego osąd zaczyna być chybiony.
Pojawienie się Valerii mogło go rozproszyć lub zniweczyć plan.
Postanowił trzymać ją z dala od siebie.
Trzy dni później Ramiro przygotował raport o zniknięciu poufnych dokumentów związanych z zakupem firmy w Monterrey.
Z elektronicznych zapisów wynikało, że Valeria weszła do archiwum na 14. piętrze w czasie, gdy zniknęła teczka.
Została wezwana do pokoju bez okien.
Naprzeciwko niej stali Compliance Officer, Ramiro i Verónica.
„Nie ukradłam żadnych dokumentów” – powiedziała Valeria.
Ramiro położył na stole umowę.
„Firma jest gotowa załatwić to dyskretnie. Otrzymasz 40 000 pesos w zamian za rezygnację, przyjęcie odpowiedzialności i zobowiązanie się do milczenia”.
Valeria spojrzała na dokument.
40 000 pesos miało opłacić kilkutygodniowe leczenie jej matki.
Zmieniłoby to również kłamstwo w podpisane zeznanie.
„Nie przyjmę”.
Verónica skrzyżowała ramiona.
„Bez tej umowy w aktach pojawi się zarzut kradzieży. Żadna szanująca się firma cię już nigdy nie zatrudni”.
„Wtedy będą musieli udowodnić, że to ja”.
„Dowody już to potwierdzają”.