Kilka metrów dalej, pod swoją nieskazitelnie białą parasolką, Camille powoli zdjęła okulary przeciwsłoneczne bez cienia skruchy.
„Przesadzasz, Antoine. To dziecko było kapryśne. Ja tylko uczę go dyscypliny.”
Zimny ton kobiety rozpalił w nim wściekłość, jakiej nigdy wcześniej nie zaznał.
Ale to nie jej okrucieństwo przerażało go najbardziej.
To jej uśmiech.
Spokojny uśmiech.
Pewność siebie.
Jakby wiedziała, że jest już za późno, by uratować własnego syna.
A kiedy Camille mruknęła:
„Lepiej przeczytaj dokumenty w moim biurze, zanim mnie osądzisz…”
Antoine zrozumiał, że zaplanowała coś o wiele gorszego niż zwykłe znęcanie się.
CZĘŚĆ 2
Tej nocy Antoine zamknął Louisa w swoim bezpiecznym apartamencie na najwyższym piętrze willi. Osobiście podał mu makaron, herbatniki i dużą szklankę mleka, podczas gdy dziecko jadło z absurdalnym strachem, że zabiorą mu talerz.
O 2:17 Antoine włamał się do komputera Camille.
A to, co odkrył, zmroziło mu krew w żyłach.
Od tygodni Camille gromadziła dowody psychiatryczne przeciwko Louisowi. Fałszywe zaświadczenia lekarskie. Fałszywe zeznania. Fałszywe świadectwa szkolne. Zapłaciła paryskiemu psychiatrze, żeby przedstawił dziecko jako niebezpieczne i cierpiące na schizofrenię po śmierci matki.
Ale najgorsza część znajdowała się w aktach zatytułowanej „Projekt Dziedziczenie”.
Camille potajemnie uzyskała nakaz sądowy w trybie pilnym pod nieobecność Antoine’a. Następnego ranka, dokładnie o 8:00, prywatny zespół miał odebrać Louisa i wysłać go do odosobnionego ośrodka psychiatrycznego w Szwajcarii.
Po odebraniu dziecka, Camille miała legalnie przejąć spadek po dziecku, szacowany na ponad 48 milionów euro.
Nie chciała wychowywać Louisa.
Chciała, żeby zniknął.