Hacjenda wyglądała jak z magazynu: ciepłe światła prześwitujące przez drzewa, długie stoły z białymi dekoracjami, lśniące kieliszki, muzyka na żywo i kelnerzy podający tace, jakby nic złego nie mogło się wydarzyć w tak pięknym miejscu.
Weszli do środka po ceremonii.
Celowo.
Natalia nie chciała słyszeć przysięgi spisanej na kłamstwie.
Gdy tylko przekroczyli kwietny łuk, kilka głów się odwróciło. Poczuła pod dłonią mocne ramię Juliana i wzięła głęboki oddech.
Diego stał przy barze z kieliszkiem szampana i zadowolonym uśmiechem.
Dopóki jej nie zobaczył.
Najpierw uśmiechnął się szerzej.
Potem zobaczył Juliana.
I krew odpłynęła mu z twarzy.
Natalia poczuła, jak w piersi wzbiera w niej małe zwycięstwo. Ale ledwo zdążyła się nim nacieszyć.
Bo właśnie w tym momencie panna młoda się odwróciła.
Waleria, w swojej ogromnej sukni, z diamentami na szyi i upiętymi włosami, zamarła na widok Juliana.
To nie było zaskoczenie.
To była panika.
Julián delikatnie ścisnął dłoń Natalii i, wciąż uśmiechając się do gości, mruknął:
„Nie bójcie się. Ale panna młoda była moją narzeczoną”.
Natalia nie przestawała się uśmiechać.
„Co?”
„Uśmiechaj się dalej” – wyszeptał. „Chyba właśnie weszliśmy do właściwego piekła”.
Diego podszedł do nich zbyt szybko.
„Natalio” – powiedział, udając radość. „Przyszłaś”.
„Zaprosiłaś mnie” – odpowiedziała.
Wzrok Diego powędrował w stronę Juliana, jakby zobaczył ducha.
Valeria pojawiła się obok niego, blada ze złości.
„Co on tu robi?” – zapytała, patrząc na Juliana. „I dlaczego jest z twoją byłą żoną?”
Rozmowy wokół nich zaczęły cichnąć.
Natalia lekko uniosła brodę.
„Jakież to ciekawe. Przyszłam zapytać, dlaczego twój mąż nalegał, żebym zaprosiła mnie samą”.
Diego przełknął sól.
VAT.
„To nie było takie ważne”.
Valeria odwróciła się do niego.
„Zaprosiłeś ją?”
„Chciałem tylko pokazać, że wszystko u nas w porządku” – powiedział Diego tym sztucznym głosem, który Natalia znała aż za dobrze.
Potem Julián uśmiechnął się chłodno.
„To ciekawe. Valeria też tak mówiła, kiedy mnie zdradzała z żonatym mężczyzną”.
Cisza zapadła nad przyjęciem niczym talerz roztrzaskujący się w kościele.
A Natalia zrozumiała, że ten ślub nie przetrwa nawet pierwszego toastu.
CZĘŚĆ 2
„Co powiedziałeś?” – wyszeptała Valeria, choć wszyscy wokół już słyszeli.
Julián nie podniósł głosu. Nie musiał.
„Powiedziałem, że kiedy byłaś ze mną zaręczona, sypiałaś z żonatym mężczyzną. Chyba już wiem, o kogo chodzi”.
Szklanka Diego zadrżała w jego dłoni.
Natalia spojrzała na niego ze spokojem, o którym nawet nie wiedziała, że go posiada. Miesiącami mówił połowie świata, że jego małżeństwo się skończyło, bo była namiętna, niepewna siebie, trudna.
Nigdy nie powiedział, że ma inną kobietę.
Nigdy nie powiedział, że ta kobieta też jest zaręczona.
Waleria przycisnęła bukiet do talii.
„Nie masz prawa przychodzić i psuć mi ślubu”.
Julian zaśmiał się krótko i bez humoru.
„Twój ślub był skazany na porażkę na długo przed moim przybyciem”.
Jedna z ciotek Diego przeżegnała się. Dwie kuzynki Valerii przestały nagrywać, ale było za późno: kilka telefonów już zostało zatrzymanych.
Diego próbował odzyskać panowanie nad sobą.
„Słuchaj, proszę, to jest święto. Natalio, nie wiem, po co tu przyszłaś, ale to niepotrzebne”.
Natalia poczuła, jak coś w niej pęka, nie z bólu, ale ze zmęczenia.
„Niepotrzebnie? Zaprosiłeś mnie, Diego. I własnoręcznie napisałeś, że spodziewasz się, że przyjdę sama”. Chciałeś zobaczyć mnie upokorzoną na swoim przyjęciu. Chciałeś mnie wykorzystać jako dekorację swojego triumfu.
Valeria powoli odwróciła się do Diego.
„Czy to prawda?”
Otworzył usta, ale nie mógł wymyślić szybkiego kłamstwa.
To była wystarczająca odpowiedź.
„Chciałem tylko porządnie wszystko zakończyć” – wyjąkał.
„Nie” – powiedziała Natalia. „Chciałeś audiencji”.
Wyraz twarzy Valerii się zmienił. Złość, którą czuła do Natalii, zaczęła obierać inny cel.
„Mówiłeś mi, że ma na twoim punkcie obsesję” – powiedziała do Diego. „Mówiłeś, że prawdopodobnie przyjdzie i zrobi scenę”.
Natalia gorzko się zaśmiała.
„Oczywiście. Potrzebowałeś, żebym wyglądała na szaloną, żebyś ty mógł wyglądać jak ofiara”.
Julián zrobił krok naprzód.
„Zastosowali tę samą strategię wobec mnie. Valeria powiedziała mi, że jestem kontrolująca, zazdrosna, niepewna siebie. Potem znalazłam wiadomości. Hotele. „Pracuję” w weekendy”. Ale nigdy nie poznałam imienia tego mężczyzny.
Valeria spuściła wzrok.