W cichych przejęciach.
W decyzjach, które inni ogłaszali publicznie, nieświadomi, że przeszły już przez moje biuro.
I właśnie w tym momencie los postanowił się do mnie uśmiechnąć.
Pewnego ranka przyszła koperta w kolorze kości słoniowej.
Gruba.
Luksusowa.
Arogancka.
Na przodzie widniało moje imię napisane złotym atramentem.
Pani Claire Moreau.
W środku, idealnie wydrukowana kartka głosiła:
Marc Delattre i Estelle de Montclair
mają zaszczyt zaprosić Państwa na uroczystość ich ślubu
w Château de Vaux-le-Vicomte.
Ślub stulecia.
Wpatrywałam się w kartkę przez kilka długich sekund.
Wydawało mi się, że czuję gdzieś w środku dawny ból.
Ale nie.
To nie był ból.
To było coś innego.
Ciekawość.
Wtedy zobaczyłam małą notatkę schowaną pod zaproszeniem.