Mia spała oparta o ramię niani w sąsiednim pokoju. Leo i Luca mocowali się o ostatniego banana. Mój mąż, Alexander Voss – miliarder i inwestor, najspokojniejszy i najgroźniejszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek kochałam – stał cicho w drzwiach i słuchał.
Richard kontynuował.
„Nie bądź zgorzkniała, Eleno. Ubierz się ładnie. Postaraj się nie płakać”.
Uśmiechnęłam się powoli.
Oczy Alexandra pociemniały.
„Przyjdę” – powiedziałam.
Richard zamilkł.
Spodziewał się łez. Wściekłości. Błagania. Odmowy.
Czegokolwiek poza zgodą.
„Dobrze” – odpowiedział ostrożnie. „To będzie… pouczające”.
Kiedy połączenie się zakończyło, Alexander podszedł do mnie.
„Jesteś pewna?”
Przesunęłam zaproszenie po ladzie w jego stronę.
„Chce audiencji”.
Alexander zerknął na kartkę, zanim spojrzał na nasze trojaczki.
„To udzielmy mu audiencji”.
Oparłam palce na ukrytym folderze w moim laptopie. Folderze, o którym Richard nic nie wiedział.
Akta medyczne.
Wyciągi bankowe.
Raport prywatnego detektywa.
Wniosek o badania DNA z prenatalnego złożony pod panieńskim nazwiskiem Vanessy.
Przez dwa lata milczałam.