Wszystkie twarze zwróciły się w jego stronę.
Uśmiechnął się z porażającym spokojem. „Moja żona też coś dziś wieczorem przygotowała. Skoro Richard tak bardzo nalegał na jej obecność”.
Wyraz twarzy Richarda natychmiast stwardniał. „To mój ślub”.
„Tak” – odpowiedział spokojnie Aleksander. „To właśnie czyni go idealnym”.
Ogromne ekrany za ołtarzem – pierwotnie przygotowane do romantycznego pokazu slajdów – nagle zamigotały.
Uśmiech Vanessy zniknął.
Niczego nie zhakowałem. Legalnie zatrudniłem firmę eventową za pośrednictwem spółki zależnej, której Richard nawet nie zadał sobie trudu, żeby to sprawdzić. Prezentacja była już zaplanowana pod tytułem „hołd dla gościa”.
Pojawił się pierwszy obraz.
Raport o płodności.
Richard Hale. Ciężka niepłodność z powodu czynnika męskiego. Naturalne poczęcie: medycznie mało prawdopodobne.
W ogrodzie rozległy się westchnienia.
Richard rzucił się w stronę stanowiska technika.
Ale dwóch ochroniarzy spokojnie stanęło przed nim.
Powoli wstałem.
I po raz pierwszy od lat Richard wyglądał na naprawdę przestraszonego.
CZĘŚĆ 3
„Co to, do cholery, jest?!”. krzyknął Richard. „Natychmiast to wyłącz!”
Szedłem powoli do przodu, podczas gdy pod klifami rozbijały się fale.
„To” – powiedziałem spokojnie – „jest prawda, którą ukryłeś pod moim nazwiskiem”.
Margaret drżała. „Te nagrania są prywatne!”
„Moja dokumentacja medyczna też” – odpowiedziałem, odwracając się do niej. „A jednak dzieliłaś się nią ze swoim klubem brydżowym, nazywając mnie bezpłodną przy lunchu”.
Zbladła.
Na ekranie pojawił się kolejny slajd.
Moje wyniki badań płodności.