Claire nie odpowiedziała.
Kiedy metalowa okiennica została wyważona, z garażu unosił się zapach kurzu, oleju i wilgotnego zimna. Z tyłu, za kartonowymi pudłami, wciąż wibrowała stara zamrażarka skrzyniowa.
Claire przyłożyła obie ręce do brzucha.
„Nie…”
Komendat delikatnie zagrodził jej drogę.
„Pani Morel…”
„Otwórz.”
Nikt nie odważył się sprzeciwić.
Klapa zaskrzypiała.
Uniosła się biała para.
Potem pojawiła się żółć.
Kawałek żółtego materiału.
Sukienka, którą Zoé miała na sobie w dniu zaginięcia.
Claire nie krzyknęła. Upadła na kolana na beton, jakby ktoś wyrwał jej kości.
Dowódca zamknął na sekundę oczy.
Za nimi oficer odebrał telefon, zbladł, a potem wyszeptał:
„Julien właśnie dzwonił po prawnika. Mówi, że to był wypadek”.
CZĘŚĆ 3
Od tego momentu ból Claire zmienił kształt.
Przez siedem miesięcy ból był niczym otchłań. Matka pochłonięta nieobecnością. Mieszkała w mieszkaniu, w którym każdy przedmiot wydawał się ostry: różowe buty Zoé przy wejściu, jej miska z niebieskim królikiem, spinki do włosów schowane w puszce po ciasteczkach, mały płaszczyk wiszący zbyt nisko na korytarzu. Nie odważyła się wyprać poszewki na poduszkę, bo myślała, że wciąż czuje jej zapach.
jej skóry.
Ale po garażu ból stał się ostry jak ostrze.
Julien został aresztowany. Na początku powtórzył tę samą historię. Zoé rzekomo miała reakcję alergiczną, gdy wiózł ją do Parc de Saint-Cloud. Podobno zjadła coś przez przypadek. Podobno spanikował. Nie wezwał pomocy, bo bał się, że zostanie oskarżony o zaniedbanie. Potem rzekomo ukrył ciało.
„Przez siedem miesięcy?” zapytał komendant Dumas, siedzący naprzeciwko niego.
Julien spuścił głowę.
„Nie wiedziałem, jak się odwrócić”.
Za lustrem weneckim Claire słuchała. Już nie płakała. Jej dłonie leżały płasko na udach. Paznokcie zostawiły czerwone ślady na skórze, ale nic nie czuła.
Kiedy komendant wyszedł, zastał ją stojącą na korytarzu.
„Kłamie” – powiedziała.
„Wiemy o tym”.
„Nie. Nie rozumiesz. Julien nie panikuje. Julien kalkuluje. Nawet kiedy Zoé rozlała sok na sofie, czekał, zanim się odezwał. Zawsze wybierał najbardziej bolesne słowa”.
Dumas spojrzał na nią uważnie.
„Czy jest coś jeszcze?”
Claire pomyślała o Malo. O jego bladej twarzy na sali sądowej. O tym zdaniu: „Tata powiedział, że ona śpi bardzo zimno”.
„Chciał odzyskać Malo, żeby go uciszyć” – powiedziała. „Nie chciał być ojcem. Chciał mieć ostatniego świadka”.
Dowódca nie odpowiedział, ale jego milczenie się zmieniło.
Tego wieczoru Claire wróciła do domu pod eskortą. Policja już zapieczętowała część szafek, zabrała komputer Juliena, jego stary telefon i dokumenty bankowe. Mieszkanie wyglądało, jakby przeszła przez niewidzialną burzę.
Długo stała przed drzwiami sypialni Zoé.