Potem zwróciłam się do męża.
„Jakie jest wytłumaczenie?”
Andriej odchylił się do tyłu.
„Mieszkanie jest przeznaczone na cele biznesowe”.
„Jakie cele biznesowe?”
– Spotkania.
– Dwupokojowe mieszkanie za siedemset euro miesięcznie?
– Spotykam się tam z klientami.
Sorin uniósł brew.
– Jakich klientów?
Andriej spojrzał na niego.
– To nie twoja sprawa.
Wyraz twarzy Sorina się zmienił.
– Jeśli żona spłaca twój kredyt hipoteczny, a ty potajemnie wynajmujesz mieszkanie ze wspólnych funduszy, to myślę, że to trochę obciąża nas wszystkich.
Andriej podskoczył.
– Mam tego dość!
Nie ruszałam się z miejsca.
– Ja też.
Może to go najbardziej dręczyło.
To, że nie krzyczałam.
Nie błagałam.
Nie zapytałam jej ze łzami w oczach, czy nadal mnie kocha.
Po prostu czekałam.
Andriej krążył po jadalni.
„Jak ktoś skończy czterdzieści lat, to będą go wypytywać nawet w jego urodziny”.
Bianca mówiła cicho.
„Andriej, odpowiedz mu”.
Mój mąż się zatrzymał.
„Tutaj?”
Bianca skrzyżowała ręce na stole.
„Porównałaś Elenę do mnie. Teraz mnie w to wplątałaś. Więc odpowiedz mu”.
Andriej spojrzał na nas.
„Nie mam nikogo, jeśli o to ci chodzi”.
Zamarłam.
Bo nigdy nie powiedziałam, że podejrzewam inną kobietę.
„Interesujące” – powiedziałam. – „Nawet o to nie pytałam”.
Andriej zbladł.
Sorin zamknął oczy.
A Bianca powiedziała tylko:
„Och, Andriej…”
Mój mąż zaczął się niecierpliwić.
„Powiedziałam to, bo wszyscy pewnie tak myślą!”
„To wyjaśnijmy sobie” – powiedziałam. „Czyja to biżuteria?”
– Jaka biżuteria?
– Zakup za 2400 euro.
Jej matka syknęła.
Nigdy w życiu nie
Nie dostałam od Andrieja biżuterii za 2400 euro.
Mój pierścionek zaręczynowy nawet nie kosztował tyle.
„Prezent firmowy” – powiedział.
Sorin śmiał się teraz otwarcie.
„Jaki prezent firmowy kupuje się w sklepie jubilerskim?”
„Dla ważnej partnerki/partnera.”
„Kobiety?”
Andriej nie odpowiedział.
Wtedy wiedziałam.
Nie dlatego, że miałam dowody.
Ale dlatego, że po dwunastu latach małżeństwa znałam jego twarz.
Znałam to lekkie drgnięcie w jego szczęce.
Sposób, w jaki unikał kontaktu wzrokowego.
Złość, która zawsze pojawiała się, gdy się wstydził.
Wstałam.
„Kto tam?”
„Nikt tam.”
„Kto tam?”
„Powiedziałam, że nikt!”
„To daj mi swój telefon.”
Cisza.
Andriej spojrzał na mnie.
– Nie.
Skinęłam głową.
– Dobrze.
I stało się coś dziwnego.
Moje serce nie było złamane.
Może dlatego, że było złamane wcześniej, po prostu tego nie zauważyłam.
Krok po kroku.
Za każdym razem, gdy się ze mnie naśmiewał.
Za każdym razem, gdy deprecjonował moją pracę.
Za każdym razem, gdy wmawiał mi, że jestem wyczerpana, bo „nie potrafię zarządzać czasem”.
Teraz wszystko zaczęło się układać.
„Odejdź” – powiedziałam.
Andriej zamrugał.
– Co?
– Wynoś się stąd dziś wieczorem.
Jego matka natychmiast zaprotestowała.
– Elena, to też dom Andrieja!
Spojrzałam na nią.
– Dokładnie.
Potem zwróciłam się do Andrieja.
– Więc jutro porozmawiam z prawnikiem o tym, jak to prawnie rozwiązać. Ale nie chcę spać z tobą dziś wieczorem pod jednym dachem.
– Nie wyrzucisz mnie z własnego domu.
– To pójdę.
Odwróciłem się.
A potem odezwała się Bianca.
– Nie.
Wszyscy na nią spojrzeliśmy.
Wstała.
– Elena nigdzie się nie wybiera.
Sorin powoli stanął obok niej.
– Zgadzam się.
Andriej był oburzony.
– Naprawdę zwracasz się przeciwko własnemu bratu?
Sorin podszedł bliżej.
„Nie odwracam się od ciebie. Mówię ci, żebyś zachowywał się jak mężczyzna i przyznał się do tego, co zrobiłeś”.
To zdanie zabolało Andrieja bardziej niż cokolwiek, co ja bym powiedział.
Dziesięć minut później poszedł na górę.
Usłyszałem trzask drzwi od szafy.