—Kiedy umarł nasz syn, Adrian obiecał, że nigdy więcej nie będzie miał dziecka z nikim innym.
Poczułem, jak powietrze opuszcza moje płuca.
Sophia uśmiechnęła się, widząc moje zaskoczenie.
—Byłam w ciąży, zanim wyjechałam. Straciłam dziecko po kłótni z nim. Od tamtej pory obwinia się za to, co się stało.
W końcu zrozumiałem.
To nie miłość kazała mu wrócić do niej.
To moja wina.
Sophia była raną, której Adrian nigdy nie pozwolił sobie wyleczyć.
—Czy powiedział ci, że zamierza się ze mną rozwieść?
Sophia lekko odwróciła wzrok.
„Nie musiałam tego mówić. Wiedziałam, że to zrobię”.
—Nie o to pytałem.
Jego milczenie wystarczyło.
Sophia wróciła przekonana, że Adrian wciąż na nią czeka. Podczas tej rozmowy poprosiła o rozwód, ale on nie odpowiedział.
Umowa była już przygotowana, ponieważ Adrian podjął decyzję wcześniej.
Być może jednak jego motywy były inne, niż sobie wyobrażałem.
„Dlaczego straciła dziecko?” – zapytałem.
Słodycz zniknęła z oczu Sophii.
—To nie twoja sprawa.
—Przyszedłeś tu, żeby o tym porozmawiać.
—Chcę tylko, żebyś zrozumiał, że on zawsze będzie czuł się za mnie odpowiedzialny.
—To nie znaczy, że cię kocham.
Sophia podniosła rękę, żeby mnie uderzyć.
On mnie nie dotknął.
Adrian pojawił się w drzwiach i złapał ją za nadgarstek.
-Co robisz?
Nigdy nie słyszałem w jego głosie takiego chłodu.
Sophia zbladła.
—Ona mnie sprowokowała.
—Wynoś się stąd.
—Adrian…
-Teraz.
Sophia spojrzała na niego ze łzami w oczach.
—Zwolnisz mnie dla niej?
—Zwalniam cię, bo próbowałeś uderzyć ciężarną kobietę.
—Nasz syn też umarł przez ciebie!
Wyraz twarzy Adriana stał się kamienny.
—Nasz syn zginął, bo prowadziłeś samochód po pijanemu, po tym jak próbowałem cię powstrzymać przed odjazdem.
W pokoju zapadła cisza.
Sophia zaczęła drżeć.
—Obiecałeś, że nigdy o tym nie powiesz.
—Obiecałeś również, że poszukasz pomocy.
—Byłem załamany.
—I przez lata nosiłem w sobie poczucie winy, które do mnie nie należało.
Sophia płakała.
—Kochałeś mnie.
—Tak. Kochałam cię.
To zdanie przeszyło mnie, chociaż nie miałem już prawa niczego domagać się.
Adrian kontynuował:
—Ale kobieta, którą kochałem, nie jest osobą stojącą przede mną.
Sophia spojrzała na niego tak, jakby właśnie usłyszała wyrok.
„A ją?” – wskazał na mnie. „Zamierzasz powiedzieć, że ją kochasz?”
Adrian nie odpowiedział.
Sophia wybuchnęła gorzkim śmiechem.
—Nawet nie możesz tego powiedzieć.
Następnie opuścił mieszkanie.
Podszedłem do okna.
—Nie musiałaś interweniować.
—Miałem cię uderzyć.
—Mogłam się bronić.
—Nie powinnaś tego robić.
Zwróciłem się do niego.
—Dlaczego się ze mną rozwiodłeś?
Adrian spuścił wzrok.
—Ponieważ Sophia powiedziała mi, że ma informacje o śmierci mojej matki.
Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi.
—Jakie informacje?
Twierdził, że mój ojciec nie był tej nocy sam w willi. Powiedział, że ktoś zmusił moją matkę do wejścia na dach.
—I uwierzyłaś mu?
—Miałem nagranie.
—Co to ma wspólnego z naszym rozwodem?
Adrian zacisnął szczękę.
—Osoba, która pojawiła się na nagraniu, była członkiem rodziny twojej matki.
Poczułem, jak grunt pod moimi stopami zaczyna się poruszać.
—To niemożliwe.
—Teraz już wiem. Nagranie zostało zmanipulowane.
—Ale nie wiedziałaś o tym, kiedy zdecydowałaś się na rozwód.
-NIE.
—Więc pomyślałeś, że moja rodzina może być w to zamieszana i zamiast ze mną porozmawiać, wykreśliłeś mnie ze swojego życia.
—Chciałem trzymać cię z daleka, podczas gdy ja będę prowadził śledztwo.
—Mogłeś mi powiedzieć.
—Nie wiedziałem, komu mogę ufać.
—Byłam twoją żoną.
—Właśnie dlatego nie mogłem podjąć ryzyka.
Wybuchnąłem pustym śmiechem.
—Nie, Adrianie. Właśnie dlatego musiałeś mi zaufać.
Jej oczy zrobiły się czerwone.
—Popełniłem błąd.
—Nie. Dokonałeś wyboru.
Zrobił kolejny krok bliżej.
—Elena, nie chciałem cię stracić.
—Przekazałeś mi papiery rozwodowe w niecałe dwanaście godzin.
—Myślałem, że będziesz bezpieczniejsza z dala ode mnie.
—A kiedy się zgodziłam, wpadłeś we wściekłość.
Adrian zamknął oczy.
—Bo zrozumiałem, że możesz odejść, nie oglądając się za siebie.
Po raz pierwszy jej głos się załamał.