—Mówiłem, że spodoba ci się to miejsce.
„Nie sądziłam, że jesteś tak przygotowany” – odpowiedziała z uśmiechem.
Obserwowałem wszystko zza rośliny ozdobnej.
Raúl wziął głęboki oddech. Słyszałem ciężar jego oddechu.
Włożyłem rękę do torby.
Wewnątrz znajdowała się gruba koperta.
Rachunki z hotelu. Bilety lotnicze. Wyciągi z kart kredytowych… wszystko na moje nazwisko.
Podszedłem do Raúla.
„Kiedy już zamówią” – wyszeptałam.
„Kiedy pomyślą, że to ich najbardziej prywatna chwila…”
Spojrzał na mnie, jego wzrok pociemniał.
—…wstajemy.
Przy centralnym stole Julián uniósł kieliszek.
„Dla nas” – powiedział.
I w tym momencie odsunąłem krzesło.
Jej nogi musnęły marmurową podłogę; nie było to trudne, ale wystarczyło, by Camila się odwróciła.
Jego wzrok powędrował po restauracji.
I zatrzymało się.
Dokładnie wtedy, gdy mnie zobaczył.
Camila zamarła.
Przez kilka sekund jej ciało się nie poruszało, jakby umysł odmawiał jej akceptacji tego, co się działo. Jej wzrok błądził ode mnie do Juliana i z powrotem, rozpaczliwie szukając wyjaśnienia, które nie istniało.
Jej dłonie powoli wypuściły kieliszek z winem.
Julian wstał pierwszy.
Nie z odwagi.
Nie z męstwa.