„Powiedział nam, że nie chcesz przyjść”.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, drzwi z moskitierą się otworzyły i wyszła Aurora. Spojrzała na mnie, potem na Sophie i Caleba i od razu zrozumiała, że coś jest nie tak.
„Claire, myślałam, że wiesz, że przyjeżdżamy z Avą co roku. Linda powiedziała mi o twoim telefonie”.
„Wiedziałam, że Nathan ma przeszłość. Nie wiedziałam, że wykorzystuje ją jako pretekst, żeby odsunąć własne dzieci od teraźniejszości”.
Aurora pokręciła głową.
„Myślałam, że szanuję twoje życzenia”.
„Nigdy nie wyraziłam tych życzeń”.
„Przepraszam”.
Ava pojawiła się za matką, wyglądając na zdezorientowaną i zawstydzoną. Od razu wiedziałam, że nic z tego nie należy do niej.
„Nie chcę, żeby którekolwiek z naszych dzieci było obwiniane za kłamstwa Nathana”.
Aurora skinęła głową.
„Ja też nie”.
Linda zerknęła w stronę domu.
„Nathan jest w środku. Kolacja właśnie się zaczęła”.
Spojrzałam na Sophie i Caleba.
„Nie musicie wchodzić”.
Sophie pokręciła głową.
„Chcę usłyszeć, co powie”.
Caleb podszedł bliżej.
„Zostanę z tobą”.
Weszliśmy razem do środka.
Nathan siedział u szczytu stołu w jadalni, śmiejąc się z siostrą. W chwili, gdy nas zobaczył, jego uśmiech zniknął.
„Claire?”
„Zapomniałaś wspomnieć o kilku szczegółach dotyczących tradycji rodzinnej”.
Odsunął krzesło do tyłu.
„To nie jest odpowiednia pora”.
„To była twoja odpowiedź od jedenastu lat”.
Jego wzrok powędrował w stronę matki.
„Mamo, co zrobiłaś?”
Linda stanęła obok mnie.
„Powiedziałam Claire prawdę”.
„Nie miałaś prawa”.
Prawie mu nie uwierzyłam.
„Nie miałaś prawa? Powiedziałaś mi, że twoja rodzina nas tu nie chce. Powiedziałaś im, że odmawiam przyjazdu. Każdemu przedstawiłaś inną wersję wydarzeń, żeby nikt nie mógł porównać swoich opinii”.
Nathan uniósł ręce.
„Próbowałem zachować pokój”.
„Nie. Próbowałeś zachować kontrolę”.
Spojrzał na Aurorę.
„Ava potrzebowała stabilizacji po rozwodzie. Aurora czuła się już swobodnie w towarzystwie wszystkich. Nie chciałem, żeby zrobiło się niezręcznie”.
Aurora natychmiast zrobiła krok naprzód.
„Nie obwiniaj za to Avy ani mnie”.
Nathan odwrócił się do niej.
„Aurora…”
„Nie. Mówiłaś mi, że Claire chciała dystansu. Gdybym wiedziała, że celowo wykluczasz Sophie i Caleba, nigdy bym się na to nie zgodziła”.
Uścisnęłam dłoń Sophie.
„Ava zasługiwała na stabilizację. Ale Sophie i Caleb też zasługiwali na dziadków”.
Nathan potarł czoło.
„Nie wiedziałem, jak to naprawić, kiedy już się zaczęło”.
„Wiedziałeś dokładnie jak. Powiedz prawdę”.
Thomas spojrzał prosto na syna.
„Czy Claire i dzieci kiedykolwiek zostały zaproszone?”
Nathan spojrzał na ojca, potem na mnie, a potem na stół.
Nie powiedział ani słowa.
Jego milczenie odpowiedziało na wszystko.
Sophie zrobiła krok naprzód.
„Kiedy byłam mała, myślałam, że babcia mnie nie lubi”.
Twarz Nathana się skrzywiła.
„Sophie, kochanie…”
„Potem podrosłem i zacząłem się zastanawiać, czy ty też mnie nie lubisz”.
Wyciągnął do niej rękę, ale ona się cofnęła.
„Wiesz, że przestałem prosić o przyjście, bo nie mogłem już znieść tego, że nie mogę już słuchać odmowy?”
„Kocham cię”.
Caleb przylgnął do mojego boku.
„Mamo, możemy iść do domu?”