Odwróciłam głowę i zobaczyłam drobną postać poruszającą się środkowym przejściem. To był mój syn, Noah.
Jego twarz była blada, ale wzrok utkwiony we mnie. Minął strażników i stanął tuż obok mojego krzesła.
„Noah, dlaczego tu jesteś?” wyszeptałam.
„Nie mogłem pozwolić, żeby ci to dłużej robili” – powiedział.
„Musisz wyjść na zewnątrz z ciocią” – powiedziałam.
„Nie” – powiedział.
Nachylił się do mojego ucha, tak żebym tylko ja mogła go słyszeć.
„Mamo, osoba, która cię wrobiła, jest na tej sali sądowej” – wyszeptał.
Zimny dreszcz przeszedł mi po kręgosłupie.
„Noah, co ty mówisz?” – wyszeptałem.
„Widziałem go w twoim biurze tamtej nocy” – powiedział.
„Widziałem, jak zabrał notes z twoimi hasłami” – dodał.
Daniel uderzył obiema dłońmi w stół i wstał.
„To okrutny żart” – warknął Daniel.
„On po prostu chce odzyskać matkę, a ona karmi go kłamstwami” – powiedział Daniel.
„Usiądź natychmiast, Noah” – syknął Daniel znad stołu.
„Nie, tato” – powiedział Noah.
„Zachowałem tajemnicę, bo się ciebie bałem” – dodał.
„Dość” – krzyknął Daniel.
„Nie pozwolę, żeby mój syn był instruowany jak świadek” – powiedział.
„On nie jest instruowany” – powiedziałem.
„W końcu przemówił” – dodałem.