Nasza córka podeszła bliżej i dotknęła mojego ramienia. Przyznała, że wiedziała o odnowieniu przysięgi od miesięcy, choć nie miała pojęcia, że podejrzewam romans.
Potem Cris uklęknął na jedno kolano.
Wyciągnął cienki srebrny pierścionek z małym kamieniem. Był prosty i skromny, co sprawiło, że czuliśmy się w nim idealnie.
„Mel, nie mogę obiecać, że stanę się mniej irytujący” – zaczął.
Nasza córka się roześmiała.
„Nie mogę obiecać, że nagle pokocham ćwiczenia. Te lekcje tańca o mało mnie nie zabiły”.
Stormy skinęła głową na znak zgody. „Ale mogę obiecać, że nadal cię wybieram. Wybrałem cię dwadzieścia lat temu i wybieram cię teraz”.
Łzy napłynęły mi do oczu.
„Wybieram kobietę, która zbudowała ze mną dom, wychowała ze mną naszą córkę i była przy mnie przez wszystkie trudne lata. Wybieram moją żonę, moją najbliższą przyjaciółkę i osobę, którą chcę mieć przy sobie, gdy będziemy starzy i będziemy się kłócić o termostat”.
Potem ponownie mnie poprosił o rękę. Pociągnęłam go na nogi.
„Tak” – powiedziałam. „Ale nigdy więcej nie zostawisz mi liściku z siłowni”.
Objął mnie ramionami, a wszyscy bili brawo.
Na peron wszedł urzędnik ośrodka i w blasku świateł odnowiliśmy z Cris obietnice złożone dwadzieścia lat temu.
Wtedy muzyka się zmieniła.
Od razu rozpoznałam naszą oryginalną piosenkę ślubną.
Cris wyciągnął rękę.
„Gotowa?”
„Nie”.
„Dobrze. Ja też nie”.
Zaprowadził mnie na mały parkiet.
Na początku czekałam, aż się potknie. Zamiast tego, cofnął się ostrożnie, obrócił mnie i złapał za rękę w idealnym momencie.
Jego ruchy nie były idealne, ale były pewne siebie.
Potem nastąpił drugi zwrot – ten, z którym Stormy, jak sam mówił, zmagał się przez cały tydzień.
Cris perfekcyjnie mnie przez niego przeprowadził i przyciągnął z powrotem w swoje ramiona.
Stormy wiwatował. Nasza córka klaskała nad głową.
„Nieźle jak na faceta z piwnym brzuchem” – wyszeptał Cris.
„Nie psuj tej chwili”.
Zaśmiał się i pocałował mnie w czoło.
Spędziłam naszą ostatnią noc, przygotowując się do końca naszego małżeństwa. Zamiast tego patrzyłam, jak mój mąż kończy taniec, którego nie chciał zacząć dwadzieścia lat wcześniej.
Tym razem nie nadepnął na moją sukienkę.
Tym razem pamiętał każdy zwrot.
A kiedy piosenka się skończyła, wciąż mnie trzymał.