Zerknęłam na Stormy. Cris podążyła za moim wzrokiem i nagle zrozumiała.
„Och” – wyszeptał. „Myślałaś…”
„Tak”.
Jego twarz pokryła się przerażeniem.
„Nie. Absolutnie nie”.
Zażądałam wyjaśnień dotyczących wizyt na siłowni, sekretnych rozmów i niewyjaśnionych zaginięć.
Stormy zrobiła krok naprzód.
„Uczyłam go tańczyć”.
Cris przyznała, że każdego ranka brała lekcje w studiu obok siłowni.
m. Spisał notatki z siłowni, bo wydawały mu się wiarygodne.
„Nie brzmiały” – powiedziałam mu.
Wyjaśnił, że dwadzieścia lat wcześniej, przed naszym ślubem, błagałam go, żeby nauczył się choreografii. Odmówił, twierdząc, że taniec jest krępujący i niepotrzebny.
Na naszym przyjęciu nadepnął mi na sukienkę, zapomniał o każdym ruchu i o mało nie przewrócił mojej ciotki.
„Obwiniłem podłogę” – powiedział.
„To był dywan”.
Goście się roześmiali, ale Cris spoważniał.
„Zawsze pamiętałam, jak bardzo byłaś rozczarowana”.
Spędził całe wakacje, potajemnie ćwicząc taniec, którego odmówił nauki dwie dekady wcześniej.
Stormy wyjaśniła, że w telefonie, który widziałam, znajdował się film z choreografią. Szepty, dotyk i prywatne spotkania – wszystko to były lekcje tańca.
Każda podejrzana chwila zaczęła się w mojej głowie zmieniać.
Miałam rację, że Cris coś ukrywa.
Po prostu myliłam się co do tego, o co chodziło.
Część 3: Taniec, który mi był winien
„Mogłaś mi powiedzieć” – wyszeptałam.
„Chciałam, żeby to była niespodzianka”.
„O mało mnie nie zniszczyło”.
Uśmiech Cris zniknął.
„Przepraszam, Mel”.
Powiedziałam mu, że przez cały tydzień wierzyłam, że mnie zostawia.
„Nigdy” – odparł natychmiast.