Ledwo dotarła do hotelu niedaleko lotniska w Biarritz, a już jej telefon zalała fala połączeń. Adrien próbował 17 razy. Geneviève, 9 lat. Mathieu po prostu wysłał jej wiadomość:
Przepraszam. Nie wiedziałem.
Potem nieznany numer napisał:
Myślisz, że wygrałeś, bo anulowałeś kilka pokoi? Zapytaj prawnika, co dzieje się z żoną, która ukrywa wspólny majątek.
Potem przyszła druga wiadomość:
Twoje nazwisko widnieje na o wiele większej liczbie rzeczy, niż ci się wydaje.
Marianne natychmiast do niej zadzwoniła.
„Nie odbieraj. Właśnie dostałam pierwsze informacje o pożyczkodawcy. To nie jest tradycyjny bank. Pożyczka została udzielona przez prywatny fundusz powiązany z kilkoma firmami-słupami”.
„Z kim?”
„Geneviève ma udziały w jednej z nich”.
Élise usiadła na łóżku.
Geneviève była zamieszana w ten proceder.
„Pożyczyła Adrienowi pieniądze, wykorzystując moje aktywa?”
„To może być tylko wierzchołek góry lodowej. Sporządzono również notarialne upoważnienie do otwarcia twojego rachunku inwestycyjnego”.
„Nigdy niczego nie podpisywałem w obecności notariusza”.
„Dlatego musisz wrócić do Paryża. Nie do siebie. Prosto do mojego biura”.
O 18:42 Adrien w końcu wysłał wiadomość. Nie były to przeprosiny ani wyjaśnienia. To było zdjęcie ich kuchni w Boulogne-Billancourt. Na marmurowej wyspie leżał stos akt i pistolet.
Tekst brzmiał:
„Idź do domu sama. Musimy porozmawiać, zanim twój prawnik zniszczy ci życie”.
Élise poczuła, jak krew w żyłach ci gęstnieje. Przesłała zdjęcie Marianne, powiadomiła ochronę hotelu i wezwała policję. Do ich domu przyjechał radiowóz. Dom był pusty. Pistolet i akta zniknęły. Do jej biura ktoś się włamał. Jej paszportu nie było już w sejfie.
Następnego dnia Élise poleciała do Paryża. Marianne czekała na nią z Paulem Renaud, byłym śledczym finansowym z wydziału kryminalnego.
W samochodzie Paul podał jej segregator.
Były nie jedna pożyczka, ale trzy.
Pierwsza opiewała na 75 000 euro. Druga na 400 000 euro. Trzecia sięgała 2 100 000 euro i była zabezpieczona jej oszczędnościami, linią kredytową pod zastaw domu i częścią jej przyszłych zarobków.
Zaciągnęli nawet pożyczkę pod zastaw jej przyszłych dochodów.
Trzeci sfałszowany podpis został poświadczony przez Mathieu.
„Napisał do mnie, że nie wie” – wyszeptała Élise.
„Mógł podpisać bez czytania” – odpowiedział Paul. „Albo kłamie”.
Środki przeszły przez firmę o nazwie Asterion Conseil.
Elise znała tę nazwę.
Sześć miesięcy wcześniej Asterion próbował zostać dostawcą usług dla jej grupy. Niespójne faktury skłoniły Elise do wstrzymania projektu.
„Czy Adrien wiedział, że nad tym pracujesz?” zapytał Paul.
Przypomniała sobie stary tablet, który Adrien obiecał oddać do recyklingu.
Ścisnął jej się żołądek.
„Udało mu się odzyskać kilka plików roboczych”.
Marianne bez ogródek przedstawiła fakty.
„To już nie jest zwykły rozwód. Może chodzić o oszustwo, kradzież tożsamości, szantaż i próbę wplątania cię w spisek wymierzony w twoją firmę”.
Eliza spojrzała na wieże La Défense.
„Po tym, jak mnie okradli, chcieli zrobić ze mnie swoją ochronę”.
„Albo idealnego kozła ofiarnego” – poprawił ją Paul.
Zadzwonił jej telefon. Geneviève.
Paul włączył nagrywanie.
„Elise, popełniłaś straszny błąd” – powiedziała lodowatym głosem teściowa. „Wyjaśnisz swojemu prawnikowi, że to było nieporozumienie. Wyjaśnisz sprawę i jutro przyjdziesz na kolację. Naprawimy szkody, które wyrządziłaś”.
„Nie”.
„Myślisz, że pensja daje ci władzę? Pensje się kończą. Reputacja kruszy się jeszcze szybciej. Jak zareaguje twój zarząd, gdy dowie się, że nadzorowałaś audyt firmy powiązanej z twoją rodziną?”
Elise poczuła, że pułapka się zamyka.
„Wykorzystałaś moją firmę”.
„Nie, moja droga. Wyszłaś za mąż za naszą”.
„Adrien sfałszował mój podpis”.
„Zrobił to, co trzeba, bo zmusiłaś go do błagania”.
„I poświadczyłaś fałszerstwo”.
„Widziałam żonę odmawiającą wsparcia mężowi. Powinnaś była podpisać, kiedy cię o to prosiłam”.
Wspomnienie powróciło. 3 lata później